Szukaj:Słowo(a): porownanie cen telewizor lcd panasonic
Jak widzę dla michala218 nie ważne czy film/serial jest dobry. Ważne by był wyprodukowany najpóżnie miesiąc temu. Rozbraja mnie logika takich ludzi.
Jak masz problem z jakością CC to kup porządny telewizor albo go skalibruj w końcu. Choć jak patrzę to to jest niespecjalne LCD od JVC. Na takim mega sprzęcie to nic oproć HD odbrze nie wygląda.
Ja nie twierdzę, ze jakość techniczna CC jest idealna. Ja twierdzę, że na tym kanale jest dla mnie ważniejsza treść. A ta jest najlepszej próby. Daj mi znać gdy HBO Comedy czy FoxLife wyprodukują tyle polskich programów i seriali co CC w ciągu roku. Na razie to zwykłe powtórkowce i kanaliki walące wszystko z taśm z USA.


Przykro mi nie ogladam tego na swoim JVC,pomijajac jego model,tylko widze ten kanal na Panasonicu,oczywiscie nie skalibrowanym profesjonalnie.Ja nie ide w maniactwo HD,w tym przypadku chodzi o dobre SD,a tak nie jest i nie tylko na tamtym Panasie.
Nie doszukuj sie logiki w moim mysleniu,bo jej nie znajdziesz,podobnie jak ja tresci i jakosci na CC...To wszystko jest indywidualna kwestia gustu,dlatego nie znajdziemy,tego czego szukamy.
Porownanie z TCM bylo tylko ze wzgledu na rok produkcji niektorych tytulow,a nie tematyke kanalow.
P.S.Ja ze swojego JVC jestem bardzo zadowolony,mimo iz to podstawowy model tej firmy...Odbiera bardzo dobrze zarowno HD jak i niezle SD...Niska cena,dobra firma,niezla jakosc,a ze innym sie nie podoba...to juz ich problem
dokladnie. mam doskonale porownanie swojej plazmy panasa do dosc wysokiego lcd sharpa 46' sasiada, ktory okolo rok temu kosztowal 7 kol. ciezko uzasadnic tak ogromna rozbieznosc cenowa. bo i kontrast jest gorszy, i kolory slabiej nasycone (chociaz mam wrazenie ze panasonic lekko je przesyca - w kazdym razie wygladaja ladniej). a i sygnal z anteny naziemnej wyglada sto razy lepiej. lcd prezentuje bardziej "lagodny", spokojny obraz - bardziej taki "neutralny", a plazma taki bardziej podkrecony - dynamiczniejszy. tyle ze porownujemy tu telewizory z troche innej polki. podejrzewam, ze budzetowe lcd w cenie przykladowo panasonicow beda pod kazdym wzgledem gorsze i nie bedzie tu mowy o upodobaniach, chociaz przyznaje ze z takimi mialem sporo mniej do czynienia, a tamte w/w znam "jak wlasna kieszen". jedynym minusem plazmy jest to ze potrafi sie statyczny obraz wypalic - ja mialem przez chwile znaczek jedynki widoczny nonstop - tyle ze zeby go zobaczyc trzeba bylo sie mocno natrudzic. zreszta po kilku godzinach zniknal zupelnie.
Witam wszystkich!!!

Jestem tu nowy i mam kilka bardzo pilnych pytan. Pragne tez z gory przeprosic moderatorow za byc moze "zasmiecanie" forum

podobnym tematem, ale z powodu mojej pracy mam ograniczona ilosc czasu na dlugie surfowanie po sieci, a jest tego troche...

Mianowicie, w ciagu kilku dni (tygodni) planuje zakupic LCD TV. I tu od razu wyjasnienie:

- priorytetem jest Xbox360 i gry w HD,
- nastepnie filmy DVD puszczane przez maszyne Microsoftu (w przyszlosci HD DVD przy dokupionym napedzie HD DVD firmy Microsoft, jakas inna opcja?), lub poprzez Sony DVD Recorder RDR-HXD560 (pisze o nim, poniewaz dostaje go prawie gratis przy zakupie TV ),
- na koncu normalna TV poprzez wejscie antenowe (narazie), w przyszlosci kablowka lub z grubej rury (HD TV) . Dlaczego TV na samym koncu? Poniewaz po pracy z trudem znajduje czas na pogrywanie, a co dopiero na ogladanie tasiemcow.

Wiem, ktos napisze, ze najlepiej wybrac do HD TV telewizor z Full HD, ale naprawde, to co zaprezentowali mi w irlandzkim SONY CENTRE (podlaczyli BRAVIE KDL-32V2000 pod dekoder SKY HD, ktora nadaje w 1080i) w zupelnosci mnie oczarowalo mimo, ze TV ten nadaje tylko w 720p.

Czytalem test w "Official Xbox360 Magazine"... Walka toczyla sie pomiedzy:

- PANASONIC TX 32 LXD60,
- SONY KDL-32V2000,
- JVC-T-32DX7,
- TOSHIBA 32WL66,
- SAMSUNG LE32R74B.

Sony Bravia KDL-32V2000 zajela tam drugie miejsce po JVC LT-32DX7, ale tylko dlatego ze ma jadno wejscie HDMI w porownaniu z dwoma w JVC. Jak przyznali redaktorzy, obraz jest na takim samym poziomie (zyleta) i gdyby nie jedno HDMI wynik bylby remisowy! Kolejne miejsca to Samsung, Panasonic, Toshiba (wszystkie w sumie uzyskaly ten sam gorszy wynik).

Nie zalezy mi na cenie. Nie chwalac sie, mieszkam w Irandii od kilku dobrych wiosen, mam dobra prace itp - stac mnie. Choc dla zwyklego zjadacza chleba kupic sobie jeszcze lepszy sprzet tutaj to zaden problem . Jestem rowniez czlowiekim ceniacym sobie jakosc i stylistyke (tutaj wedlug mojego gustu wyzej wymieniony model BRAVII jest nie do pobicia, przy np. cukierokowo lsniacych Samsungach...) za ktora, w dzisiejszych czasach sie niestety slono placi. Wiem powiecie, ze nie zawsze co drogie to dobre, ale w moim zyciu regula - "co tanie to dwa razy drogie" sprawdzala sie bezblednie!

Zalezy mi natomiast na nie przekroczeniu gabarytow 32". Po pierwsze nie mam az tak wygorowanych wymagan co do ogromu obrazu, po drugie kiedys bede chcial wrocic do Polski i gdzies w samochodzie bedzie trzeba TV upchac... Maksymalna odleglosc od ekranu nie bedzie wieksza niz 2,5 m, czyli prawie "przepisowo"

Hmmm... co jeszcze...?? Nie chce napewno kupowac TV CRT HD READY (np. Samsunga badz Filipsa), choc zauwazylem, ze jest wychwalany za zdolnosc wyswietlania dobrego obrazu w niskich jak i w wysokich rozdzielczosciach. Ale czy jest to az taka roznica - szczegolnie przy grach HD? A gabaryty mowia same za siebie. Poprostu zalezy mi na oszczednosci miejsca i jakosc tak pachnie mi to staroscia

Kolejna sprawa dotyczy jakosci ogladanego obrazu - czyli jakie kable??? Wiem, ze komponent jest dobry, ale slyszlem tez o VGA... Ktore z tych polaczen zagwarantuja mi najlepsza jakosc obrazu (przede wszystkim gry, DVD) przesylanego z Xboxa 360 do LCD HDTV?? Znalazlem kiedys strone internetowa z dokladnie opisanymi wszystkimi mozliwosciami podlaczen - lacznie chyba z antenowym (nie no moze nie ), ale stracila sie gdzies. O HDMI nie pytam bo jeszcze go nie ma w ogolnym obiegu, no ale jezeli odpwiecie i na to, bede wdzieczny!

Wiem rowniez, ze sa mozeliwe do kupienia kable (np komponent) roznej srednicy. 6 - tki, 8 - mki, 16 - tki. Czy jest to tak niebagatelna roznica w jakosci obrazu. Cena roznia sie dosc sporo

Podsumowujac:
1. Czy SONY KDL-32V2000 to dobry wybor?
2. Jakie kable najlepsze?
3. Czy Sony DVD Recorder RDR-HXD560 poradzi sobie lepiej z wyswietlaniem obrazow DVD niz poczciwy Xbox360? Slyszalem, ze X360 nie za dobrze sobie z tym radzi...

Wiem, ze pytan jest sporo. No ale coz... Jezeli ktokolwiek tutaj dysponuje rzetelna wiedza (wierze, ze ekspertow jest tu sporo) i czasem, to prosilbym o rade. Wszelkie informacje mozna przesylac rowniez na pitcop@interia.pl.

Dzieki z gory za pomoc i pozdrawiam wyrypiarzy i bladzacych w swiecie techniki!!!!

Piotrek
http://www.tomshardware.pl/consumer/20040805/index.html
Cytat:
"HDTV jest częścią specyfikacji telewizji DTV (Digital Television), w której zdefiniowano szereg różnych rozdzielczości obrazu. Dwie podstawowe nas interesujące rozdzielczości to 720p i 1080i. Literka "p" oznacza rozdzielczość progresywną (progressive), zaś "i" to rozdzielczość z przeplotem (interlaced). Na sekundę obrazu, w przypadku obu rozdzielczości, składa się 60 ramek. W rozdzielczości progresywnej co sekundę pojawia się 60 pełnych ramek obrazu. W przypadku rozdzielczości z przeplotem w ciągu sekundy pojawia się 30 ramek z liniami parzystymi obrazu i 30 z liniami nieparzystymi. Niektórzy widzowie narzekają, w przypadku rozdzielczości z przeplotem, na migotanie obrazu.

Rozdzielczość obrazu 720p wynosi 1280x720 pikseli, co daje całkowitą ilość 921600 pikseli. W przypadku 1080i rozdzielczość obrazu wynosi 1920x1080, co daje imponującą całkowitą ilość 2 milionów 72 tysięcy pikseli.

Która rozdzielczość jest lepsza? Wybór jest kwestią bardzo subiektywną i na pewno w przyszłości będziemy świadkami wielu bitew związanych z wyborem "lepszej" rozdzielczości. Niektórzy widzowie wolą bardziej "stabilny" obraz w rozdzielczości 720p. Z kolei dla innych lepsza jest wyższa rozdzielczość obrazu 1080i. Najlepszym sposobem na to wyrobienie sobie własnego zdania jest wizyta w salonie RTV i samodzielne przetestowanie obu rozdzielczości."

Sprostowanie do niektórych postów powyżej
aby oglądać hdtv panel lcd,plasma czy telewizor(px30 Panasonic,JVC tv 36 p38) nie musi mieć rozdzielczości WXGA - 1366x768 ,wystarczy np 853x480,w jednym i w drugim przypadku obraz będzie 'przeskalowany-dopasowany-konwertowany''
Jedynym przypadkiem gdzie obraz nie musi być 'przeskalowany-dopasowany-konwertowany' jest matryca full HD 1920 x 1080 zdolna obsłużyc wszystkie możliwe rozdzielczości hdtv (nawet 1080p)-ceny ekranów lcd zdolnych obsłużyć ten tryb przekraczają 25000zł(obecne plasmy nie są w stanie osiągnąć takiej rozdziałki)
Ostatnio producenci ekranów wprowadzili do obiegu nazwę hd Ready którą oznaczają wszystkie telewizory o rozdzielczości powyzej 1000,co niektórych wprowadza w błąd poniewaz ekran o niższej rozdzielczosci też może wyswietlic hdtv
Oczywiście im większa rozdzielczość tym lepiej.
co zaś tyczy się rozdzielczosci 720p i 1080i to zdaniem wielu speców z wprawionym okiem ta pierwsza - 720p bardziej nadaje sie do ekranów plazmowych ze względu na ostrość ,natomiast 1080i lepiej wygląda na ekranach lcd które maja -'''standardowo'''- większą rozdzielczość
Pamiętajcie ,że przy oglądaniu HDTV bardzo ważna jest odległość od ekranu !!!
aby docenić jakość i ostrość obrazu powinno się siedzieć :
dla plazmy w odległości 2x przekątna + 50cm np. ekran 37cali ,czyli odległość od ekranu 74cale=185+50=235cm !!!!!!!!
dla tv lcd 1,5x przekątna np. ekran 37cali ,czyli odległość od ekranu 74cale= 111+50=161cm!!!!!!!!
są to odległości bardzo male w porównaniu do tradycyjnych telewizorów !!!!!!!!!

Lcd Czy plasma wybór należy do was -spacerek do najbliższego sklepu z RTV i porównujemy
w technologi plasmowej nieznacznie wyprzedziły konkurencje firmy NEC i Pioneer(wysokie cenypowyżej 12000zł)w niższej kategori rządzi panasonic(np.42'' Pa 50 - 7500 zl a 37"Pa 50- 6500 zł) w tv lcd jakość u większości producentów jest porównywalna w określonych przedziałach cenowych

kończe nudzić ,wracam do konsoli
Tak sobie przeszukuję internet i napotykam się na nawet dokładną historię konsol, więc pomyślałem sobie, że może ktoś by sobie chciał poczytać coś o tym :D Tekst jest bardzo dobrze podzielony na rozdziały. Każdego chętnego zapraszam do tej lektury :D

Na początku był chaos...

Trudno właściwie określić, co nazwać pierwszą konsolą do gier i choć pewnie znajdą się osoby, które się z tym nie zgodzą wskażę na Atari 2600, które miało swoją premierę w 1977 roku. To, z czym mieliśmy do czynienia wcześniej raczej nie nadaje się na określenie "konsola", bowiem grać można było tylko w jeden tytuł, najczęściej jakiegoś prymitywnego ping-ponga. Atari jako pierwsze wprowadziło na rynek wymienialne cartridge i joysticki, które teraz kojarzyć nam się mogą z jakimś tanim tworem nadającym się do symulatorów lotu... Wracając jednak to Atari 2600, sam pamiętam jak biegałem do kuzyna pograć na tym "cudzie techniki" w Pitfall'a. "Katarynka" była 8-bitowa, posiadała 128 bajtów RAMu a na telewizorze potrafiła wyświetlić równocześnie 4 kolory w maksymalnej rozdzielczości 320x200 pikseli. Konsolka z czasem oczywiście była usprawniana i kolejno pojawiły się jeszcze Atari 5200 i 7800 zanim Commodore nie wynalazło Amigi i konsole wymarły śmiercią naturalną...

... a potem Bóg stworzył Nintendo...

... a właściwie była to propaganda tworzona w zacofanej (do dziś pod tym względem) Europie. Tymczasem daleko za górami, lasami i morzami istniała kraina o nazwie Japonia, w której zrodził się taki człowiek jak Masayuki Uemura. To on, po latach pracy zaprojektował Nintendo Entertainment System (NES), który w kraju kwitnącej wiśni pojawił się w 1983 roku pod nazwą Famicom (skrót od Family Computer). Mimo, że na tamtejszym rynku dostępne były już chip'y 16-bitowe, Uemura zdecydował się zmniejszyć moc konsoli zaoszczędzając na zakupie 8-bitowego mikroprocesora 6502 prowadząc oczywiście do obniżenia ceny samej konsoli. NES odniosło ogromny sukces. W grudniu 1985 roku trafiło za ocean, do Nowego Jorku. Jego cena wynosiła wtedy 159$ a na rynku dostępne było 20 różnych tytułów. Wreszcie na końcu, bo w 1986 pierwsze NESy pojawiły się w Europie. W Polsce znany był przede wszystkim jako Pegasus, mało kto widział w ogóle na oczy oryginalną konsolę Uemury...

... i rozpętała się wojna...

Nie ulega wątpliwości, że Nintendo na swojej konsoli zarobiło więcej niż Stany Zjednoczone na wszystkich wojnach w Zatoce razem wziętych, więc szybko narodziła się konkurencja... oczywiście także z Japonii. Była nią firma Sega, która do tej pory tworzyła świetne gry na automaty. Master System ukazał się jednak za późno, bo dopiero w 1985 roku w Japonii a półtora roku później w USA. Przez ten czas rynek był już całkowicie podbity przez firmę Nintendo. Problemem była też cena, która wynosiła na starcie 200$. Technologicznie zabawka Segi była rzecz jasna bardziej zaawansowana (dwa razy szybszy procesor i więcej RAMu), ale wspomniane opóźnienie i słaby marketing doprowadził do tego, że w USA sprzedano ją jedynie w 125.000 egzemplarzy, nieznaczny sukces odniosła jedynie w Brazylii.

1:0 dla Nintendo...

Po trzech latach nieudanej walki z Nintendo Entertainment System, Sega postanowiła pójść w innym kierunku. Bazując na strukturze 16-bitowych automatów stojących w salonach, Sega stworzyła nową konsolę domowego użytku. W USA Genesis (nazywany w Japonii i Europie MegaDrive) trafił na półki sklepowe w sierpniu 1989 roku za cenę 199$. Konsola wyposażona była w ten sam procesor, którego używała Amiga, czy też Apple Macintosh. Z tak potężnym silnikiem była w stanie pociągnąć wszystkie wysokiej jakości gry z automatów. Pierwszym urządzeniem peryferyjnym, które się ukazało był Power Base Converter - moduł, który pozwalał umieszczać w Genesis i grać w gry z cartridge'y Master System. Jak się okazało z czasem kompatybilność stała się ważną własnością każdej z konsol następnej generacji. Genesis mimo swej potęgi nie odniósł jednak sukcesu a Sega nadal królowała tylko w salonach z automatami.

... weź go do ręki...

Począwszy od 1986 roku, Nintendo zawładnęło całkowicie domowym przemysłem rozrywkowym. Historia powtórzyła się na polu konsol przenośnych trzy lata później, gdy pojawił się pierwszy Game Boy. Zaprojektował go sztab ludzi prowadzonych przez Gumpei Yokoi. Game Boy bzyczał jak Atari ST a grafika w kilku odcieniach szarości nie była rewelacyjna, gry nie dorównywały swoim pierwowzorom ze stacjonarnych konsol, ale i tak było to super jak na urządzenie mieszczące się w dłoni. GB był kolejnym ogromnym sukcesem firmy Nintendo, stał się najpopularniejszą kieszonkową konsolą na świecie. Niecałe 10 lat po premierze, w 1998 roku naliczono sprzedaż ponad 60 milionów egzemplarzy. Wracając jednak do końcówki lat 80-tych. Nieoczekiwanie to nie Sega, ale firma Atari próbowała jako pierwsza złamać hegemonię Nintendo wprowadzając na rynek Atari Lynx. Lynx był pierwszą na świecie KOLOROWĄ i do tego 16-bitową, przenośną konsolą i do dzisiejszego dnia jest jedną z najmocniejszych w tej kategorii. Wypuszczony został na rynek krótko po pojawieniu się Game Boy'a, ale zła polityka marketingowa Atari nie pozwoliła mu odnieść sukcesu. Barierą dla wielu była też wysoka cena, na pewno było na taką maszynkę za szybko i tylko nieliczni mogli sobie na nią pozwolić.

2:0 dla Nintendo po bitwie pierwszych generacji...

Nintendo święcąc miażdżące triumfy nad konkurencją znalazło się jednocześnie na szarym, technologicznym końcu ponieważ pozostało w erze 8-bitowej, podczas gdy Sega dawno już wypuściła 16-bitowego Genesis a w 1989 roku pojawił się nowy konkurent - koncern SNK, który dał światu swoją konsolę nazwaną Neo Geo. System ten był zdecydowanie najsilniejszą maszyną, jaką mógł kupić sobie zwykły zjadacz chleba. Problem jednak polegał na tym, że nie każdy. Neo Geo oprócz tego, że kosztowało zbyt wiele jak na ówczesne standardy, to przez kilka pierwszych, ale i decydujących lat swojej kariery gościło niemal tylko i wyłącznie mordobicia w stylu "Street Fighter 2". Tych dwóch minusów nie dało się w żaden sposób pogodzić, więc Nintendo wchodząc na rynek z 16-bitową konsolą nie miało praktycznie konkurencji - Neo Geo nie mogło znaleźć sobie nabywców a Sega nie umiała sprzedać swojego Genesis'a. Wszystko zmieniło się we wspomnianym 1991 roku. Wtedy to w świecie konsolowym pojawiła się nowa postać - "Sonic the Hedgehog". Genesis nie tylko zyskał swoją własną maskotkę, ale pokazał, że potrafi wygenerować spektakularną grafikę, animację i dźwięk przy niewiarygodnej szybkości. Konsola Segi od tego momentu zaczęła przynosić niewiarygodne zyski.
Szefowi koncernu Nintendo, Hiroshi Yamauchi zależało, by nowa 16-bitowa konsola była w pełni kompatybilna ze sprzedanymi w milionach egzemplarzy cartridge'ami z 8-bitowego NES, tak jak to było w przypadku Master System i Genesis. Uemera odkrył jednak, że taka operacja zbyt dużo kosztowałaby klienta, więc z niej zrezygnowano. Mimo to, zapaleni fani Nintendo czekający na krok naprzód, rzucili się do sklepów po nową konsolę. Sega i Nintendo szły łeb w łeb...
Taka sytuacja miała jednak miejsce przede wszystkim w Japonii, gdzie bardziej ceni się przywiązanie do jakiegoś koncernu gier wideo. Za oceanem sytuację oceniono bardziej na zimno, tym bardziej, że wraz z premierą SNES w USA, we wrześniu 1991 roku, Sega of America ogłosiła już nadejście przystawki CD-ROM rozszerzającą multimedialne możliwości Genesis'a. Sega miała więc szansę dobitnie pokazać swoją wyższość nad produktem swojego największego rywala. Uzbrojony w CD-ROM Genesis miał być systemem przyszłości.

Niepokonany Game Boy...

Zwycięstwo Segi w wyścigu Genesis - SNES było tylko kwestią czasu i nie podlegało raczej żadnej dyskusji. Ucząc się na błędzie Atari (Lynx), koncern w 1991 roku wypuścił na rynek konsolę kieszonkową, która miała zdetronizować Game Boy'a a mianowicie Sega Game Gear. Podobnie jak zabawka Nintendo był on 8-bitowy, ale kolorowy.
Oczywiście odbiło się to na cenie (pierwotna wynosiła 149$) a i sam system nie zdał na dłuższą metę egzaminu. Konstrukcja ekranu Sega Game Gear pozwalała na grę nawet przy silnym świetle, co było niemożliwe na konsoli Nintendo. Ciągnęło ze sobą to jednak konsekwencje. GG wymagał do działania 6 baterii AA, które starczały na ok. sześć godzin grania, podczas gdy Game Boy zużywając 4 baterie działał nawet przez 35 godzin. Ekonomiczny punkt widzenia okazał się po raz kolejny sprawą fundamentalną...

Pojawienie się CD-ROMu...

W październiku 1991 roku na japońskim rynku (gdzie Genesis nazywał się MegaDrive) pojawiło się Mega-CD. Początkowa cena była spora - 380$. W USA Sega-CD pojawiła się dokładnie 15 października 1992 roku za cenę 299$. Przystawkę podłączało się pod konsolą Genesis, podczas gdy tacka napędu CD-ROM wysuwana była do przodu. Oprócz zwiększenia szybkości procesorów, Genesis posiadał jeszcze zwiększoną ilość pamięci RAM oraz wyświetlanie na ekranie aż 256 kolorów. Technologicznie, Sega była daleko z przodu... do firmy Nintendo niedługo potem zapukały m.in. koncerny Panasonic i Sony z chęcią wyprodukowania do ich konsoli SNES 32-bitowej nakładki CD-ROM, by mogła stanąć w równej walce z SegaCD, ale Nintendo odrzuciło ich propozycję twierdząc, że nośniki CD są za wolne do gier...
Na efekty tej zniewagi nie trzeba było długo czekać. W październiku 1993 roku na amerykańskim rynku pojawił się Panasonic 3DO - pierwsza 32-bitowa konsola na świecie uzbrojona standardowo w CD-ROM. 3DO był na pewno wspaniałym systemem, ale nie pożył zbyt długo przez złą politykę i zły marketing. Kolejnym gwoździem do trumny było to, że Panasonic pozwolił na produkcję ich konsoli innym firmom (GoldStar, Samsung, Sanyo itd.). System został zaprojektowany jako multimedialne, rodzinne narzędzie. Można było na nim oglądać filmy w formacie Video CD, odtwarzacz płyty audio CD, przeglądać encyklopedie itd. Na dalszy plan zeszły jednak gry, co szybko przyczyniło się do upadku konsoli.
Niektórzy potrafili uczyć się na błędach, Atari najwyraźniej nie, ponieważ późną jesienią 1993 roku znowu wyprzedziło swoje czasy i wypuściło na rynek konsolę... 64-bitową - Atari Jaguar. Oczywiście nie była mu w stanie dorównać żadna inna istniejąca w tym czasie konsola, ale podobnie jak Lynx, była to konsola dla raczej zamożnych obywateli. Na uwagę zasługiwał na pewno joypad - posiadał trzy przyciski Fire, Start, Pause i klawiaturę z dwunastoma guzikami. W sumie dawało to 17 styków klawiszowych, co było ogromną i zupełnie wystarczającą liczbą. Jaguar zawierał aż pięć procesorów zintegrowanych w trzech kościach a każdy z nich odpowiedzialny był za inną funkcję. Silnik konsoli potrafił ruszyć 50 milionów pikseli cieniowanego obszaru na sekundę, oczywiście w 16.7 mln kolorów nie zwalniając ani na chwilę. Były to potężne moce przerobowe, ale konsola ograniczana była przez swój nośnik, czyli cartridge. Gdy pojawiła się na rynku przystawka CD-ROM było już raczej za późno...

32-bitowe szaleństwo...

W roku 1994, Sega pracowała nad dwoma 32-bitowymi konsolami: uzbrojonym w CD-ROM Saturnem i Jupiter, którego nośnikami miały być cartridge. Widząc, że CD-ROMy są tańsze i oferują więcej miejsca do zapisywania danych, Sega postanowiła skoncentrować się na Saturnie a prace z Jupitera przeniesiono na przystawkę do Genesis'a nazywając ją 32X. Tę nakładkę zakładano na górną część konsoli i jak sama nazwa wskazuje wprowadzała ją w generację 32-bitową. Filia w USA natychmiast wzięła się za promocję nowego produktu, podczas gdy w Japonii wszelką uwagę przykuł już Saturn. Firma wiedziała, że Saturn opuści granice Japonii dopiero za rok, więc nie mogła pozwolić sobie na przestój. Wraz z wejściem w nową generację, Genesis otrzymał jeszcze dodatkową pamięć RAM, obsługę texture mapping, większą liczbę kolorów i co najważniejsze - polygonów (50.000/s). Moduł 32X mógł się wydawać cofnięciem - ponownie zaczęto przecież używać cartridge'y, ale ukazywały się też 32-bitowe gry na CD. W takim wypadku wszystkie trzy części konsoli (Genesis + Sega-CD + 32X) działały równocześnie. Gdy Sega 32X trafiła na półki sklepowe w listopadzie 1994 roku za cenę 160$, zainteresowanie przerosło wszelkie oczekiwania. Koncern nie mógł sprostać ponad milionowi zamówień i ostatecznie konsola (a właściwie przystawka) rozeszła się w liczbie 600.000 egzemplarzy.
To co najlepsze (dla graczy, bo dla Segi nie za bardzo) miało dopiero nadejść. W marcu 1995 roku Sega of America ogłosiła premierę Saturna na 2 września. W tym czasie toczył się marketingowy wyścig o to, by zdążyć przed premierą Sony Playstation, która miała pojawić się w tym samym czasie. Sega zdecydowała się na ryzykowny, i jak się później okazało fatalny w skutkach krok - pierwsze 30.000 egzemplarzy konsoli trafiło do amerykańskich sklepów już w maju. Bardziej zaskoczeni od klientów przedwczesną premierą byli jednak developerzy. Tytułów było mało a trudność w tworzeniu gier na Saturna nie poprawiło sytuacji aż do jej smutnego końca. Niższa cena PSX'a odciągała koncernowi Sega klientów i podczas gdy system Sony zasłużył sobie na miano najlepszej konsoli wszechczasów, Saturn został niemal całkowicie zignorowany.

A gdzie podziało się Nintendo?

Rok 1995 (który nota bene był w zasadzie początkiem ich hegemonii) był miażdżącym triumfem koncernu Sony, którego ofertę Nintendo odrzuciło jeszcze kilka lat wcześniej i na pewno mieli czego żałować... Wypuścili oni 32-bitową konsolę, ale... będącą w stanie wyświetlić dwa kolory... Mowa tu o Virtual Boy, który miał zrewolucjonizować rynek przenośnych konsol oferując grę w całkowitym trójwymiarze. Na ten projekt szkoda właściwie tych kilku linijek ponieważ nie spotkało go nic oprócz ostrej krytyki. Gry były prymitywne, nie oferowały interakcji z wyimaginowanym światem, jakiej obiecywano, w końcu kosztował fortunę i przynosił jedynie złe dolegliwości zamiast radości...
Nie oznacza to jednak, że Nintendo złożyło broń... już 18 lipca 1994 można było usłyszeć pierwsze wzmianki na temat ich nowej konsoli - "Nintendo 64", w którym zamierzali połączyć najszybszy nośnik danych - silikonowy cartridge z najpotężniejszym do tej pory 64-bitowym procesorem. Premiera była zapowiadana na początek 1996 roku, jednak ten termin został przesunięty o pięć miesięcy pozwalając developer'om uzbroić się w potrzebne oprogramowanie i stacje robocze. Odwlekana przez długi czas rynkowa premiera konsoli odbyła się w maju 1996 roku na targach E3 w Los Angeles. W USA już pierwszego dnia wyprzedano do ostatniej sztuki 500 tysięcy egzemplarzy przewidzianych na cały miesiąc. Fakt ten wprawił w osłupienie nie tylko boss'ów koncernu Nintendo, ale też całą światową branżę gier komputerowych. Uprzedzając jednak fakty - N64 była konsolą o ogromnych możliwościach, wielkich perspektywach i smutnym końcu. Zgubiła ją polityka Nintendo, które chroniąc się przed piractwem wydawało swoje gry tylko i wyłącznie na cartridge'ach. Gier było mało, ale wiele z nich bardzo znaczących, m.in. Goldeneye 007, Pokemony, Zelda itd.

Znowu o "kieszonkowcach"...

10 marca 1994 roku za cenę 15.000 jenów (123$) w Japonii pojawiła się Sega Nomad, której premiera w USA przypadła na październik 1995 roku. Była to przenośna, 16-bitowa i kolorowa konsola. System naprawdę warty uwagi ze względu na możliwości. Była to najbardziej zaawansowana technologicznie przenośna konsola przewyższająca nawet luksusowego Atari Lynx. Nomad można było nawet podłączyć do telewizora dzięki wbudowanemu wyjściu A/V. Podzieliła jednak los zabawki Atari. Nikt za tę cenę nie chciał kupować przenośnej konsolki (N64 w momencie premiery kosztowało 250$).
Dla porównania 60$ kosztowała wypuszczona w listopadzie 1996 roku ulepszona wersja Game Boy'a - Pocket miał identyczny, jak starszy model ekranu, ale zmalał i stał się o wiele lżejszy (wersja Classic ważyła 300 g, Pocket - 148 g). Do pracy wymagał tylko dwóch baterii AAA oferując znacznie bardziej ekonomiczne zużycie energii.
W końcu, 18 listopada 1998 roku (21 października w Japonii) na półki sklepowe w USA trafił kolorowy Game Boy. Nie był on żadnym wielkim przełomem, po prostu ulepszoną wersją klasycznego 8-bitowego Game Boy'a dodając w nim tylko kolory i odchudzając go o kolejne 10 g. W momencie premiery konsola kosztowała prawie 80$.
W tym samym, 1998 roku na japońskim rynku (rok później za granicą) pojawiła się nowa konsola przenośna, na którą ukazywały się wszystkie tytuły SNK i Segi. 16-bitowe Neo Geo Pocket pierwotnie było dostępne w wersji monochromatycznej, ale SNK niedługo potem (głównie ze względu na premierę GBC) zdecydowało się ją wypuścić w kolorze. Baterie wytrzymywały naprawdę długo, więc warto ją było brać w podróże, zwłaszcza, że oprócz samego grania można na niej było sprawdzić datę, godzinę i horoskop. Konsolka z czasem zyskała bardzo dużą popularność, mimo, że nie miała szansy dorównać GB, na pewno odniosła większy sukces niż wszystkie przenośne projekty Segi razem wzięte.

Szybki skok w 5-tą generację... za szybki dla Segi...

Lata 1995-98 były na rynku konsol bardzo spokojne. Oprócz imponującego wejścia Nintendo 64 zakończonego przedwczesnym upadkiem branżę opanowało całkowicie Sony i ich Playstation. Cokolwiek mogła zmienić dopiero walka o prymat następnej generacji. Z 32-bit'ów rzucono się jednak od razu na procesory 128-bitowe. Po pierwsze konsole czwartej generacji - Atari Jaguar i N64 nie pozostawiły po sobie fascynującego wrażenia. Po drugie, świat u progu XXI wieku się zmienił i zaczął gonić za coraz lepszą jakością i nikt nie szczędził już pieniędzy, by mieć w domu najlepszy z możliwych sprzęt. Wielu ostrzyło sobie na nową bitwę zęby, ale jak się okazało jej wynik rozstrzygnął się już w 1995 roku wraz z pojawieniem się PSXa. Tak jak się można było spodziewać pierwsza na nowy grunt wkroczyła Sega.
Ich nowa, rewolucyjna konsola o nazwie Dreamcast została przedstawiona japońskiej publice już 17 listopada 1998 roku (w USA 9 września 1999 roku za cenę 200$). Jej sercem był 128-bitowy potwór o taktowaniu zegara 200 MHz. Potrafił on wykonywać kalkulacje obiektów 3D cztery razy szybciej niż Pentium II. Dreamcast był pełen nowinek i niesamowitości - potrafił wytworzyć dźwięk o 64-kanałach, był wyposażony w nowy napęd GD-ROM (12x) znacznie szybszy od standardowego CD, miał swój własny system operacyjny - Windows CE oraz jednostkę Visual Memory (VMU). Ta karta pamięci wyposażona była we własny ekranik LCD i mogła też działać jako przenośna 8-bitowa konsola podobnie jak Nintendo Game Boy! Dreamcast okazał się hitem i najlepiej sprzedającą się konsolą Segi, ale i najkrócej "żyjącą". Ukazała się w 1998 roku a "zmarła" w 2001. Gracze, doświadczeni przez Saturn'a woleli poczekać na premierę PSX2. Marketing Sony zmiażdżył swojego konkurenta prowadząc do jego całkowitej klęski. Dreamcast, który był maszynką przełomową o przerażających wręcz jak na te czasy możliwościach szybko odszedł w zapomnienie, czego nie oczekiwali nawet najlepsi eksperci w branży.
Wojna 128-bitowych konsol rozgorzała na dobre dopiero w roku 2001 - Sony Playstation 2, Nintendo GameCube i Microsoft X-Box. Który z tych systemów okaże się zwycięzcą? Na werdykt musimy jeszcze trochę poczekać, ale każdy dobrze wie, kto w tej chwili prowadzi...

:: Ufolec ::
> Widzę u Pana, Panie Realizatorze szkodliwe skrzywienie zawodowe ;)

Szkodliwe ? Dla kogo ? Skrzywieniem jest polecanie elektronicznych gadżetów zamiast KAMER....

Dlaczego poleca Pan amatorowi drogi sprzęt?

Nie sądze by 4000zł było drogo za kamerę która łaczy w sobie funkcje w miare dobrej kamery 1CCD i aparatu fotograficznego 3 Mpix....

Żeby na wakacjach, zamiast cieszyć się słońcem zastanawiał się, czy jego kamera za 4300 nie popsuje się od piasku na plaży?

A która się nie popsuje ?
Takie dumanie jest filozofowaniem o wszytskim i o niczym. Dochodzimy bowiem do momentu w którym własciwie najsensowniejszym wyborem jest nie to jaka kamera jest NAJLEPSZA ale jaka jest NAJTANSZA. Kupowanie lepszej nie ma sensu - kamera i tak sie zapiaszczy i tak.... No cóz- jezeli ktoś nie potrafi - niczym 5 letnie dziecko - dbać o sprzet, w istocie tak się stanie. Osobiscie od kilku lat uzytkuję EX1 - model za 6 tys (kamera wielkosci paczki papierosów) - byłem z nią od Bałtyku po Morze Czerwone- nawet głowicy nie czyściłem.....Mój znajomy ma ten sam model - objechał z nim całą kulę ziemską - od Izraela po Dominikane....

> Nawet za 1200zł można kupić kamerę, którą będzie się można cieszyć przez wiele,wiele lat (np. najprostszy model digital8). Po co więcej do filmowania dzieci i cioci na imieninach?

Jasne- a moze wogóle nie kupowac kamery ? Moze lepiej kupic telefon komórkowy Nokia 6630 za 1700zł z wbudowaną kamerą ? .....
Dogital 8 ? Prosze jeszcze przedtsawic wymiary tej kamery na tle proponowanej przeze mnie PC350....
Moje rozwiazanie miesci sie w damskiej torebce podczas gdy panskie wymaga dedykowanej torby na ramię !

>
> a teraz ad rem: za 2500 uda się Panu kupić najtańszą kamerę z 3 przetwornikami (3CCD). Bez zagłębiania się z szczegóły takie kamery dają lepszy obraz, niż te z jednym przetwornikiem.

Z pewnoscią model za 2500 daje lepszy obraz....może od telefonu komórkowego.
Szanowny Panie- radze najpierw porównac kilka modeli kamer pod wzgledem nie CENY ale JAKOSCI OBRAZU. Wtdey zobaczy Pan na wlasne oczy ze od bodaj 2 lat - 3CCD w pojmowaniu Panasonica to jedynie chwyt reklamowy za którym - niestety- NIE IDZIE już jakosc obrazu !
Swego czasu ktoś z moich znajomych zakupił MX500 - 3CCD tak przez Pana chwalone. Efekt był taki że klienci go niemal rozszarpali za jakosc obrazu..
Problematyka o której wspominam- dotyczy wyłacznie Panasonica i kamer w przedziale cenowym do ok 8 tys złotych

> Mam na myśli Panasonica gs120. jej wadą jest mały rozmiar przetwornika - 1/6 cala, ale z drugiej strony niewiele amatorskich kamer ma większe.

Wiele kamer ma większe - własnie dlatego że nie są 3 CCD.
>
>Skoro bawimy się w przywoływanie linków - zatem i ja sobie pozwole zaprezentowac ciekawy tekst na temat PC350.

"Berlin, 1 lipca 2004 r. — Nowy model Sony DCR-PC350 może wywołać bardzo duże, jak na tak niewielką kamerę, zamieszanie na rynku osobistych urządzeń wideo. Została ona wyposażona w przetwornik CCD o rozdzielczości 3 mln pikseli z podstawowym filtrem barwnym (Primary Colour Filter) i obiektyw Carl Zeiss Vario-Sonnar T*, co zapewnia maksymalną światło- i barwoczułość oraz precyzyjne rejestrowanie obrazów ruchomych. Model DCR-PC350 oferuje z pewnością najwyższą jakość obrazu wśród kompaktowych kamer podobnej wielkości. Sprawdzi się on znakomicie w roli kamery rodzinnej, a swoją wyjątkową przenośność zawdzięcza wyposażeniu w stację dokowania Handycam Station. Dzięki niej kamera może mieć maksymalnie zmniejszone wymiary, a jednocześnie zapewniać dostęp do najrozmaitszych gniazd komunikacyjnych i ładowarki.

“Kamera DCR-PC350 jest o 20% mniejsza od naszych dotychczasowych modeli oferujących rozdzielczość 3 mln pikseli, ale zapewnia taką samą jakość obrazu” — powiedział Nicolas Barendson, dyrektor działu osobistych urządzeń wideo (Personal Video) firmy Sony Digital Imaging Europe.

“Wymiary i bogactwo wyposażenia predestynują ją do roli kamery rodzinnej, a zastosowanie obiektywu Carl Zeiss Vario-Sonnar T* i przetwornika CCD o rozdzielczości 3 mln pikseli z podstawowym filtrem barwnym gwarantuje jej skuteczne konkurowanie z produktami innych firm. Nasi klienci oczekują bogatych możliwości komunikacyjnych i łatwości obsługi, uprościliśmy zatem podłączanie innych urządzeń i przenoszenie zarejestrowanego materiału dzięki zastosowaniu stacji dokowania Handycam Station”.

“Nasza stacja dokowania Handycam Station jest zawsze gotowa do pracy” — dodał Barendson. “Wystarczy tylko nakręcić film, umieścić kamerę w stacji dokowania Handycam Station i już można sterować za pomocą dostarczonego pilota wyświetlaniem materiału na telewizorze panoramicznym lub przenieść nagranie na komputer PC w celu jego dalszej edycji”.

Unikatowy podstawowy filtr barwny składa się z filtrów RGB w celu zapewnienia dokładniejszego odwzorowania barw, a zwiększenie liczby pikseli w filtrach pozwoliło na wzrost światłoczułości. Udoskonalenia oferowane przez przetwornik CCD o rozdzielczości 3 mln pikseli z podstawowym filtrem barwnym nie ograniczają się tylko do zwiększenia rozdzielczości obrazu, ale obejmują również poprawę reprodukcji barw i dokładniejsze odwzorowywanie odcieni skóry, nawet w przypadku niewłaściwego zadziałania funkcji automatycznego ustawiania ekspozycji. W połączeniu z udoskonalonym przetwarzaniem sygnałów przetwornik CCD o rozdzielczości 3 mln pikseli umożliwia ponadto dokładniejsze odczytywanie wartości ekspozycji oraz bardziej naturalne wykrywanie wszelkich zmian jasności filmowanych obiektów. Dzięki przetwornikowi o dużej rozdzielczości kamera DCR-PC350 może filmować w prawdziwym trybie panoramicznym 16:9, co pozwala wyeliminować skalowanie i dodatkową obróbkę materiału wideo w celu odtwarzania go na popularnych telewizorach panoramicznych oraz zapewnia dalszy wzrost jakości obrazu. Kamera umożliwia także zapisywanie wykonanych zdjęć na kartach pamięci Sony Memory Stick Duo. Również i w tym wypadku przynosi korzyści zastosowanie przetwornika CCD o rozdzielczości 3 mln pikseli, który gwarantuje zmniejszenie zniekształceń obrazu w każdym trybie rejestracji fotografii (2016 x 1512 / 1600 x 1200 / 640 x 480).

Kolejnym atutem tego modelu jest obiektyw Carl Zeiss Vario-Sonnar T*, który zapewnia 10-krotne zmienne zbliżenie optyczne (8,5-krotne w trybie Camera-Memory), a ponadto jest pokryty skuteczną warstwą ochronną, która minimalizuje odbicia światła, gwarantując znakomitą jakość materiału wideo, nawet przy filmowaniu szybko poruszających się obiektów. Jakość, jaką zapewnia połączenie tego obiektywu i przetwornika CCD o rozdzielczości 3 mln pikseli, wyróżnia model DCR-PC350 na tle wielu innych kamer podobnej wielkości.

Kamera DCR-PC350 wyposażona w stację dokowania Handycam Station jest zawsze gotowa do pracy. Stacja dokowania Handycam Station umożliwia komunikację z komputerem PC za pośrednictwem złącza i.LINK lub USB, co pozwala na wykorzystanie modelu DCR-PC350 w roli kamery internetowej lub do montażu materiału wideo za pomocą odpowiednich aplikacji. Wystarczy podłączyć kamerę do komputera VAIO za pośrednictwem stacji dokowania Handycam Station i już można z łatwością nagrać własną płytę DVD, korzystając z oprogramowania ‘Click to DVD’ firmy Sony. Można ją także podłączyć do telewizora za pośrednictwem kabla audio-wideo, aby wyświetlać zapisane w niej filmy lub zdjęcia. Model DCR-PC350 jest również przygotowany do współdziałania z najnowocześniejszymi urządzeniami — pod umieszczeniu w stacji dokowania Handycam Station można go podłączyć do nagrywarki DVD za pośrednictwem złącza i.LINK i zapisywać materiał na płycie DVD w postaci cyfrowej bez obniżania jego jakości. Umieszczenie w stacji dokowania rozpoczyna też automatycznie ładowanie akumulatora kamery DCR-PC350, więc zawsze jest ona gotowa do działania.

Ekran LCD typu hybrydowego jest jeszcze jednym mocnym punktem modelu DCR-PC350. Wyświetlacze LCD firmy Sony pozwalają użytkownikowi kamery na kadrowanie i filmowanie ujęć, nawet gdy kontrast między filmowanym obiektem a tłem jest bardzo duży. Ekran LCD jest ponadto wyposażony w panel dotykowy, który w połączeniu z uproszczonym interfejsem użytkownika zapewnia szybki i łatwy dostęp do funkcji kamery i informacji o stanie naładowania akumulatora. Dalszy wpływ na zwiększenie łatwości obsługi ma umieszczenie na ramce panelu LCD drugiego przycisku nagrywania i drugiego przycisku zbliżenia, co zapewnia pełniejszą kontrolę nad filmowaniem. Kolejnymi elementami stymulującymi kreatywność użytkownika są pokrętło ręcznej regulacji ostrości, “inteligentne” gniazdo akcesoriów i wbudowana lampa. "

Pozdrawiam
R.
Osobom, szukającym pomocy w wyborze modelu kamery, jaką zamierzają kupić dla celów amatorskich radzę zastanowić się nad węzłowymi kwestiami:

1. Czy ma to być kamera Standard Definition (SD) czy High Definition (HD)
2. Jaki trzeba mieć komputer i oprogramowanie do obsługi kamery?
3. Jakie parametry decydują o jakości kamery?
4. Nośniki zapisu w kamerze filmu i jego format.

Dopiero po analizie w/w zagadnień i przeczytaniu szeregu opinii na ten temat Kolegów z naszego Forum (linki do niektórych wątków podam w dalszej części tego postu) – zadać ewentualne pytanie, osadzone w rozpoznanych w ten sposób realiach.

Ad 1 Kamera SD czy HD?

Jeszcze niedawno pytanie to było bezprzedmiotowe. Wszystkie kamery cyfrowe musiały być zgodne z systemem PAL tj. tworzyły film w rozdzielczości 720x576 pikseli i zapisywały obraz z tzw. przeplotem, czyli były w pełni kompatybilne z obowiązującym w Europie systemem telewizyjnym.
Kamerki typu SD szybko taniały, czemu towarzyszył łatwy i tani arsenał obsługi filmu standardowego: komputery, oprogramowanie, nagrywarki DVD, stacjonarne odtwarzarki do wyświetlania filmu na ekranach TV i tanie nośniki.

Imponujący postęp w technice wideo sprawia, że w/w system niebawem przestanie istnieć.
Zastąpi go obraz wysokorozdzielczy (1920x1080 pix) High Definition. Elementy tego nowego systemu już teraz występują w postaci odbiorników TV typu Full albo Ready HD, stacjonarnych odtwarzaczy płyt Blu-Ray a wraz z tymi elementami na rynku pojawia się coraz więcej kamer filmowych nowego typu.

Dzisiaj SD i HD jeszcze współistnieją. Wynika to z faktu, że naziemne stacje telewizyjne w większości nadają jeszcze tradycyjny sygnał PAL. Niebawem jednak i one przejdą na technikę HD i wówczas filmowanie kamerą SD musi zaniknąć tak, jak zarzucono kamery analogowe.

Mamy obecnie przyjemność (lub nieszczęście, hi! ) żyć w okresie przejściowym do tego nowego standardu z wszystkimi jego blaskami i cieniami.
Blaski – to nieporównanie lepszy obraz z kamery HD.
Cienie – to świadomość, że pełna konsumpcja tego dobrego obrazu wymaga posiadania kompletu wszystkich ogniw HD biorących udział w tworzeniu, obróbce i oglądaniu filmu wysokorozdzielczego, czyli odpowiedniej kamery, silniejszego komputera, nagrywarki i odtwarzarki płyt Blu-Ray oraz telewizora HD.
Niestety, cena tego kompletu jest jeszcze b. wysoka.

Na co się wobec tego zdecydować?

Osobiście uważam, że osoby posiadające w domu wyłącznie stary telewizor kineskopowy, średniej klasy komputer i stacjonarną odtwarzarkę DVD a zarazem odkładające modernizację tego sprzętu do czasu przejścia telewizji na technikę HD – mogą obecnie kupić kamerę SD.
Opisów, jaką kamerkę z tej półki kupić jest na naszym Forum b. dużo.

Wątek pierwszy z brzegu to np.: „Co sądzicie o ów kamerze”
Albo ten: „Kamera mini DV- pomocy!”
Lub ten, który oprócz ważnych informacji zawiera trochę humoru: „Proszę o pomoc w wyborze konkretnych modeli kamer”

Amatorom kupna kamery SD proponuję przeczytanie podanych wątków i zawartych w nich linków do innych wiadomości.

Jeśli pod wpływem tych wypowiedzi i własnych przemyśleń potencjalni nabywcy zdecydują się na kupno kamery SD, winni zarazem mieć pełną świadomość faktu, że kamerę tę odłożą do lamusa w momencie nabycia telewizora LCD lub plazmowego wówczas, gdy telewizja naziemna przejdzie na sygnał HD. I jeśli nadal będą chcieli filmować – staną wobec konieczności kupienia kamerki HD.

Dlatego dzisiaj z dnia na dzień powiększa się grono osób, które nie dysponując jeszcze nowym sprzętem TV, coraz częściej decyduje się jednak na zakup kamery HD. Zwłaszcza tych marek, które mają zdolność filmowania zarówno w technice starej (SD) jak i nowej (HD).
A jeśli osoby te posiadają stosunkowo silny komputer – już dzisiaj kupują kamery filmujące wyłącznie w technice HD. Istnieje bowiem pełna możliwość konwersji filmu HD do standardu SD po to, by obecnie móc film oglądać w starej technice PAL z płytek DVD zachowując w swoim archiwum oryginał HD do wykorzystania wówczas, gdy nastanie powszechna era nowego systemu.

Na temat decyzji kupna już teraz kamery HD można poczytać np. w wątku pt.: „Kamera cyfrowa do tworzenia filmów niezależnych”
lub: „Kamera do nauki filmowania”
Albo w bardzo refleksyjnym i wnoszącym wiele wskazówek wątku Kolegi Piotra Rogalskiego pt.: „Kamera jeszcze SD czy już HD - tak na przyszłość?”

Ad 2. Komputer i soft

Jak już można się było przekonać z lektury przytoczonych wątków, tylko nieliczne kamerki typu SD, stosujące jako nośnik zapisu filmu płytki DVD nie wymagają obsługi komputerowej. Tu, po nakręceniu filmu i tzw. sfinalizowaniu płytki, film można oglądać za pomocą stacjonarnej odtwarzarki DVD na ekranie TV.
Wszystkie pozostałe kamery wymagają minimalnej, ale komputerowej obsługi choćby po to, by film przenieść na nośnik DVD lub Blu-Ray dla obejrzenia swego arcydzieła na ekranie TV. Do tego potrzebny jest także odpowiedni program edycji filmu.

Wymagania wobec komputera i softu rosną proporcjonalnie do stawianych im zadań.
Najwięcej mocy obliczeniowej, dużej pamięci i drogiego oprogramowania wymaga film HD, zapisany w formacie AVCHD, który chcemy poddać montażowi.
Najmniej – film SD z kamer zapisujących obraz na twardym dysku w formacie mpeg2, który chcemy w stanie surowym, tzn. bez montażu, wypalić na płytce DVD.
Między tymi skrajnymi wymaganiami występują wszystkie stany pośrednie.

Zaryzykuję tezę, że komputery PC starszej daty (z Pentium, Celeronem czy AMD z zegarem szybszym od 1GHz, pamięcią powyżej 500 GB i dyskiem np. 250GB sprostają obsłudze filmów SD z tym, że komfort montażu i szybkość renderingu (przeliczania montowanego filmu) będzie tym lepsza, im w/w parametry będą wyższe.
Zależeć to będzie również od oprogramowania, jednak dla prostej obróbki filmu SD wystarczy w zupełności amatorski program np. Ulead Video Studio w cenie ok. 150 zł.

Już jednak obróbka z udziałem filtrów, tła muzycznego, komentarzy itp. dodatków, połączona z konwersją na różne formaty – stawia znacznie wyższe wymagania.
Zwłaszcza przez filmy HD. Stosunkowo mniej trudności sprawia komputerowi obróbka filmu HD zapisany w formacie HDV, a znacznie wyższe - dla obrazu zapisanego w trybie AVCHD.
Tu już trzeba mieć komputer z procesorem 2- lub 4-rdzieniowym, pamięcią min. 2 GB i 2-ma HDD.

Wraz z kwestią komputera trzeba się więc dodatkowo zastanowić, czy wystarczy nam zgrany na płytkę DVD (Blu-Ray w filmie HD) surowy film z kamery, czy będziemy chcieli film ten uszlachetnić montażem, w którym usunięte zostaną błędy operatorskie, powtórki, niedoświetlenia itp. a nadto dodane nowe elementy, np. zdjęcia, tło muzyczne, komentarz itd.
Stosownie do tego trzeba dobrać odpowiedni program edycyjny oraz uzbrojenie komputera. W pewnym stopniu rzutuje to również na wybór modelu kamery.

O kwestii tej dość dawno, ale tylko w odniesieniu do kamer PAL napisałem w wątku pt.: „Kamera miniDV czy DVD? Którą lepiej kupić?”
Natomiast o doborze komputera można przeczytać np. w wątku:„Stacja robocza nowicjusz w filmowaniu”
Albo tu: „Jakiego kompa sobie złożyć do obróbki wideo”

Ad 3.Ważne parametry kamery

Na co w pierwszym rzędzie zwracać uwagę przy wyborze konkretnej kamery?

a) Fizyczna wielkość matrycy i jej rozdzielczość.

Parametr ten (oprócz dobrego obiektywu) decyduje w istocie o jakości obrazu. Im matryca jest większa, tym lepiej.
Wybór w ofercie kamer SD jest stosunkowo mały. Średniej klasy amatorskie kamerki mają przeważnie matrycę 1/6 cala. Jest jednak dość dużo najtańszych modeli z matrycą 1/8”. Tych ostatnich nie radzę w ogóle brać pod uwagę.
Większe matryce oferują w niektórych swoich modelach firmy: Sony – 1/5”, Panasonic - 1/4,7”, Canon – 1/2,7 oraz JVC – 1/2,5” (kamer innych producentów nie analizowałem)
Panasonic, jako jedyny, od pewnego czasu produkuje i oferuje kamery wyposażone w trzy przetworniki: 1/6” i 1/4,7” (3CCD), pozostali producenci – po jednej matrycy. Kamery 3CCD mają tę przewagę, że każda z ich matryc obsługuje jeden z kolorów RGB. To duży atut, choć osobiście przekonałem się, że barwy obrazu z Sony DCR-HC96 z jedną matrycą 1/3” nie ustępuje tym z trzema.

Kamery HD wyposażone są – z oczywistych powodów – w większe przetworniki i wyższe rozdzielczości.
Tańsze modele – 1/5”, a potem: Sony – 1/3,1” i 1/2,9”, Canon – 1/3,9” i 1/2,7”, JVC – 1/4,5” oraz 1/3”, a Panasonic proponuje 3 x 1/6”

Obiektywy większości kamer wydają się dobrych marek: Sony używa szkła znanej firmy Carl Zeiss typu Tessar, Canon – stosuje własne obiektywy znane z dobrej jakości, JVC – firmy Konica Minolta a Panasonic – do tańszych modeli montuje własne obiektywy, a do droższych – kupuje od Leica.

Zawodowcy, kupujący drogie profesjonalne kamery posiłkują się przy wyborze modelu specjalistycznymi testami obrazu, otrzymywanego z różnych obiektywów, przetworników i procesorów, – ale w gronie amatorów o takie testy trudno i prawdę powiedziawszy nie mam pojęcia, gdzie takich szukać.

b) Stabilizacja i ZOOM

Zdecydowanie lepsza jest stabilizacja optyczna (OIS). Stabilizacja elektroniczna (EIS) jest mniej skuteczna i bardziej szkodzi jakości obrazu, gdyż angażuje pewną ilość pikseli z matrycy dla obsłużenia tej funkcji.
Kiedy nie jest to potrzebne – lepiej jest ją wyłączyć w czasie filmowania bliskich planów.
Większość kamer z niskiej półki cenowej wyposażona jest w stabilizację EIS.

Ze sprawą stabilizacji wiąże się ściśle funkcja zmiennej ogniskowej obiektywu o popularnej nazwie Zoom, czyli zdolności kamery do optycznego przybliżania i oddalania filmowanych obiektów. Chodzi tu o Zoom optyczny, bo o elektronicznym nie warto w ogóle pisać, a tym bardziej stosować.

Kamerki najlepszej jakości nie przekraczają 12-to krotnego przybliżenia. Większość dobrych kamer ma Zoom 10x.
Jest to optymalna wartość, której przekroczenie wywołuje widoczną niestabilność obrazu tym większą, im zoom jest wyższy. Można temu zaradzić tylko przez filmowanie ze statywu, ale kto go nosi na spacerze po Wiedniu albo w czasie górskiej wspinaczki?
Tymczasem producenci najtańszych kamerek, nie zapewniając im innych prawdziwych wartości kuszą naiwnych nowicjuszy Zoom’em 45x!
Jest wielu, którzy się dają na to nabrać. A nawet na to, że elektroniczny Zoom w tych kamerkach sięga 2000x! Teleskop gwiezdny, czy ki diabeł?

c) Wizjer

Jest to ważny element kamery, umożliwia bowiem prawidłowy ogląd filmowanego planu w warunkach silnego oświetlenia, powodującego nieczytelność monitorka oślepionego np. słońcem na plecami filmującego
Niestety, wiele modeli nawet b. dobrych kamer, pozbawiona jest tego potrzebnego urządzenia.
Jeśli jednak inne parametry kamery są wysokie, wiele osób decyduje się na ich zakup, dorabiając pseudo-wizjer w postaci tubusa, nakładanego na monitorek kamery.

Oto, jak sobie z tym kłopotem poradził Kolega GrassHoppeR: LINK

d) Inne

Jest oczywiście szereg innych parametrów, poszukiwanych przez poszczególne osoby, np.:
- Gniazda mikrofonowe i słuchawkowe w kamerze,
- Aktywne wejścia i wyjścia, umożliwiające np. konwersję przez kamerę filmu analogowego na cyfrowy lub nagranie zmontowanego filmu ponownie na kasetę itd., itp.
- Zdolność kamery do robienia zdjęć i obecność lampy błyskowej
Tematy te świadomie pomijam, by postu tego nie rozbudowywać nadmiernie.

Ad 4. Nośniki zapisu w kamerze filmu i jego format.

Istnieją cztery rodzaje nośników, na których kamery, zarówno SD jak HD zapisują obraz filmowy:

a) Taśma magnetyczna w kasetkach miniDV lub miniHDV.

W kamerach SD film na kasetkach zapisywany jest w formacie DV o maksymalnie wysokim strumieniu danych (a więc jakościowo najlepszy) i zarazem najłatwiejszy w obróbce. Szerzej o tym pisałem w wyżej cytowanym wątku TUTAJ
Po obróbce film DV wymaga przekonwertowania do formatu mpeg2, z którego powstaje prezentacyjna płytka DVD.
Do wykonania tych operacji służy kilka dobrych i tanich programów, łączących w sobie wszystkie funkcje obsługi: zrzutu filmu z kamery do komputera (tzw. Capture), montażu filmu w dobrze wyposażonym edytorze oraz przetworzenia (tzw. authoringu) filmu w pokaz z płytki DVD.
W kamerach HD typu HDV film zapisywany jest również na tasiemce w zmodyfikowanym dla potrzeb wysokiej rozdzielczości formacie mpeg2. Wyjątkowo tylko jeden model firmy JVC zapisuje w tym formacie film na twardym dysku kamery.
Tu również montaż jest stosunkowo najłatwiejszy dzięki włączeniu do programów obróbki filmowej formatu HDV.

b) Twardy dysk

Od pewnego czasu coraz więcej nabywców znajdują kamery, zapisujące film na wmontowanych do nich twardych dysków.
Jest to niewątpliwa wygoda, gdyż dysk uwalnia od zmiany kaset i pozwala na szybki zrzut do komputera filmu przez złącze USB.
W kamerach SD film zapisywany jest wprost do formatu mpeg2, stanowiącego podstawę authoringu DVD. Jakość jest nieco gorsza od formatu DV, ale stopień tej degradacji jest praktycznie niezauważalny.
Format mpeg2/SD obsługiwany jest przez te same, co DV programy z tym, że montaż stawia nieco wyższe wymagania komputerowi.

W kamerach HD sprawa jest nieco inna.
Film na twardym dysku kamery zapisywany jest w nowatorskim formacie AVCHD, którego obsługa jest utrudniona przez małe – póki co – wsparcie programowe.
Osoby, decydujące się na kupno kamery, zapisującej film w tym formacie muszą dysponować znacznie silniejszym komputerem a ewentualny montaż poprzedzić konwersją z AVCHD na format, dający się edytować.

Szerzej o tym problemie można przeczytać w kilku wątkach Forum, np. pt.: „Edycja filmu AVCHD po skonwertowaniu na MPEG-2 i zapisaniu.”

c) Karty pamięci.

Tu sprawa jest analogiczna jak zapis na twardym dysku zarówno w technice SD jak HD.
Na plus tych kamer niewątpliwie należy zapisać najwyższą odporność na awarie, jakie mogą być udziałem kamer z tasiemką lub twardym dyskiem.

d) Zapis na płytkach DVD

Dotyczy tylko kamer SD, gdzie film, po tzw. finalizacji jest natychmiast gotowy do prezentacji za pomocą odtwarzarki DVD. Jest to oczywiście film surowy i dla jego ewentualnego montażu wymaga przekonwertowania z nieedytowalnego formatu VOB (zapisanego na płytce DVD) do formatu mpeg2.
Nie jest to trudne; sprostają temu wszystkie programy montażowe SD.

Wnioski końcowe

Po przemyśleniu w/w uwarunkowań trzeba wejść na internetowe, polskie strony producentów kamer i uważnie przeczytać opisy i dane techniczne wybranych modeli kamer.
Szczególnie ważne jest przejrzenie danych technicznych.
Panasonic wyszczególnia je bezpośrednio pod fotografią kamery, Sony i JVC wymagają użycia zakładki o nazwie „Dane techniczne” a w Canonie trzeba szukać zakładki „Specyfikacja produktu”
Warto też skorzystać z klawisza „Porównaj”. Można w ten sposób naraz obejrzeć dane 3 lub 4 modeli.

Po tym przeglądzie pozostaje już tylko wizyta w „Skąpcu” lub „Ceneo”, by swoje wybory skonfrontować z bezlitosną rzeczywistością, czyli cenami.

Uff! I na tym już chyba najwyższy czas skończyć te nudne wywody. Miało być kilkadziesiąt wierszy, a wyszła niewąska kobyła, hi!
Mam nadzieję, że nasz moderator nie da mi za to bana

Niemniej, aby wątek ten mógł spełnić oczekiwania osób, po raz pierwszy stykających się z filmowaniem, wymaga uzupełnienia i sprostowania błędów, jakie nieświadomie mogłem popełnić w tym opisie.
O podjęcie się tego zadania b. proszę Kolegów, lepiej znających tę problematykę z bogatej wiedzy i praktyki (o ile znajdą dość siły, by przeczytać ten wywód... ).
Proszę jedynie o zaniechanie chętki przyłożenia mi za błędy, a ich sprostowanie w sposób, zrozumiały dla adresatów tego postu.

Na koniec nie mogę sobie odmówić przyjemności zacytowania wątków o b. wysokiej wartości poznawczej i kulturze wypowiadających się w nich Kolegów, a adeptów szlachetnej sztuki filmowania prosić o ich uważne przeczytanie:
„Sztuka filmowania - kręcenie filmów, a nie kamerowanie”
oraz:„Kamera a pasja”

Pozdrawiam - Ryszard
W samych sklepach internetowych różnice w cenach tych samych towarów sięgają od 30 do ponad 50 proc.
W znalezieniu najlepszej oferty pomagają internetowe porównywarki cen
Za laptop, telewizor i pralkę kupione w e-sklepach zapłaciliśmy 28 proc. mniej niż w tradycyjnym sklepie dużej sieci

Potrzebujesz nowego telewizora, laptopa, pralki? Warto poszukać w sklepach internetowych przy użyciu porównywarek cen. GP sprawdziła, gdzie można kupić najtaniej i jak szukać takiej oferty. W przeprowadzonej symulacji za laptop, telewizor i pralkę zapłaciliśmy o 1666 zł mniej (czyli o 28 proc.), niż gdybyśmy dokładnie ten sam sprzęt kupili w tradycyjnym sklepie.

To, że w internecie kupić można taniej niż w tradycyjnych sklepach, wie wielu klientów - ponad 60 proc. z około 13 mln osób posiadających dostęp do sieci robi bowiem zakupy w internecie w dużej mierze dlatego, że są tam niższe ceny. Różnice sięgają od 20 do 30 proc. To efekt tego, że sklepy internetowe nie potrzebują dużych powierzchni sklepowych. Dzięki temu mają dużo niższe koszty, więc mogą sobie pozwolić na obniżanie cen towarów.

Jednak wciąż niewielu klientów orientuje się, jak duże różnice w cenach występują w samych tylko sklepach internetowych. Tym, którzy to wiedzą, w znalezieniu najtańszej oferty pomagają internetowe porównywarki cen. Jest ich na rynku kilkanaście i ciągle powstają nowe. Gazeta Prawna sprawdziła, ile można kupić i zaoszczędzić, robiąc zakupy przy ich użyciu.

Wybraliśmy laptop Fujitsu - Siemens Amilo PRO V3505 (z procesorem Intel Core Duo, 120 GB pamięci i 1 GB pamięci RAM), telewizor LCD Samsung LE 32 o przekątnej 32 cale i pralkę Electrolux EWF 1060.

Na potrzeby symulacji porównaliśmy ceny w sieci Electro World. Za wybrany telewizor zapłacimy 2999 zł, a za pralkę - 1399 zł. Cena laptopa wynosi natomiast 3,3 tys. zł, choć sieć przyznaje, że właśnie zostały wykupione. Gdyby jednak był, wszystkie trzy towary kosztowałyby w sumie 7698 zł.

Czy można za to samo zapłacić mniej? Sprawdziliśmy w sklepach internetowych. Żeby jak najszybciej znaleźć najniższe ceny, warto skorzystać z internetowych porównywarek cen. Wśród kilkunastu istniejących na rynku internauci najczęściej korzystają z Ceneo.pl, Nokaut.pl, Skąpiec.pl i Bazzar.interia.pl. Warto korzystać z kilku porównywarek naraz. Wtedy mamy dużo większą pewność, że trafiliśmy na rzeczywiście najniższą cenę. Wypróbowaliśmy cztery. Warto podkreślić, że ceny w niektórych e-sklepach były nie tylko niższe, ale w niektórych przypadkach wyższe niż w sklepach tradycyjnych. Natomiast różnice w cenach tych samych towarów w samych e-sklepach sięgały kilkudziesięciu procent: laptopów - 33 proc., telewizorów - nawet 53 proc., a pralek - 51 proc.

Najniższa cena wybranego laptopa, jaką znaleźliśmy, to 2612 zł. To o prawie 700 zł, czyli o 26 proc. taniej niż w tradycyjnym sklepie. W przypadku telewizora podobnie - najniższa znaleziona cena to 2399 zł, podczas gdy w sklepie tradycyjnym wyniosła 2999 zł. Różnica - 600 zł, czyli 25 proc. Najwięcej oszczędzamy na pralce - aż 37 proc. Najtańsza oferta internetowa to 1021 zł, podczas gdy w sklepie tradycyjnym zapłacić trzeba 1399 zł. Mamy więc wszystko - laptop, pralkę, telewizor - za 6032 zł. W porównaniu z cenami oferowanymi w tradycyjnym sklepie, w kieszeni zostaje nam jeszcze 1666 zł.

Za zaoszczędzone pieniądze możemy kupić cyfrowy aparat fotograficzny. Do telewizora przydałoby się kino domowe. Ceny w sklepie Electro World: przykładowy aparat DMCLS60 Panasonic 6 Mpix i zoomem kosztuje 444 zł. Kino domowe Sony DAVDZ231 - 899 zł. Razem 1343 zł. To samo, szukając w internecie, kupić można za 1231 zł. W kieszeni zostaje jeszcze 435 zł. Komputer można wyposażyć w drukarkę. Załóżmy, że będzie to Canon PIXMAMP210 - w sklepie kosztuje 279 zł, w sklepie internetowym - można ją znaleźć nawet za 252 zł. Resztę można przeznaczyć na papier do drukarki oraz kilka filmów DVD, które będzie można obejrzeć na nowym sprzęcie.

GP RADZI

Czy szukając towaru w jednej z porównywarek cen, mam pewność, że gwarantuje ona znalezienie najtańszej oferty na rynku?

Nie

Choć porównywarki mają w swojej bazie coraz więcej produktów (niektóre nawet po 700 tys.), nigdy nie ma pewności, że znaleziony w niej towar o najniższej cenie gdzieś indziej nie będzie jeszcze tańszy. Żadna porównywarka nie ma bowiem dostępu do wszystkich sklepów istniejących w internecie. Najlepiej więc posiłkować się co najmniej kilkoma porównywarkami cen i szukać najlepszej oferty.

Czy porównywarki ponoszą jakąś odpowiedzialność, gdy cena znalezionego w nich towaru po przejściu na stronę internetową sklepu okazuje się wyższa?

Nie

Żadna porównywarka nie odpowiada za ceny, jakie faktycznie są w sklepach. Zapisane jest to w regulaminie, z którym należy się zapoznać przed przystąpieniem do wyszukiwania. Często może być tak, że sklep nagle zmienił ceny, a nie zdążył jeszcze uaktualnić swojej oferty, dostępnej w porównywarkach cen. Żeby przypadkiem nie kupić drożej, zawsze należy upewnić się co do faktycznej ceny bezpośrednio w sklepie.

Czy i w jaki sposób można zrezygnować z towaru kupionego w sklepie internetowym?

Tak

Trzeba wysłać do siedziby sklepu internetowego oświadczenie o odstąpieniu od umowy. Musi mieć formę pisemną, wysłaną listem poleconym na adres firmy, ale najpóźniej dziesiątego dnia od daty zawarcia umowy o wykonanie usługi lub daty otrzymania zamówionego towaru. Sklep musi poinformować o tym prawie. Jeżeli tego nie zrobi, można odesłać towar nawet do trzech miesięcy od dnia wykonania umowy. Sklep musi oddać pieniądze nie później niż w ciągu 14 dni od dnia otrzymania oświadczenia o odstąpieniu od umowy. W takim samym terminie trzeba odesłać towar.

Czy przy rezygnacji z umowy sklep może nałożyć na klienta jakieś opłaty?

Nie

E-sklep nie może domagać się pokrycia przez klienta kosztów związanych z zawarciem i rezygnacją z umowy, jak też kosztów marketingowych oraz innych opłat ustalonych przez firmę. I to nawet, jeśli jakieś opłaty zostały zapisane w umowie. W takim przypadku takie zapisy są nieważne. Klient płaci z kolei za samo odesłanie towaru. Chyba, że jest to reklamacja - wówczas jeśli zostanie ona uznana, sklep musi oddać klientowi koszty przesyłki.

Czy przy zakupie w e-sklepie klient powinien się kierować tylko niską ceną?

Nie

Znalezienie oferty o najniższej cenie to nie wszystko. Zawsze warto przeczytać też komentarze internautów, którzy wcześniej dokonali tam zakupu. Może się okazać, że sklep jest nierzetelny, opóźnia się z wysłaniem towaru, nie chce przyjmować zwrotów lub reklamacji. W takim przypadku lepiej wybrać ofertę droższą, ale pewną, jeśli chodzi o realizację.

[Gazeta Prawna]
W tym roku po raz pierwszy w Europie, a tym samym w Polsce, pojawią się telewizory plazmowe wykonane w technologii NeoPDP. Mają być 2 razy bardziej płaskie, 2 razy bardziej wydajne. Będą również zużywać 2 razy mniej energii. Czy będą również 2 razy droższe? Na czym dokładnie polega przełom w produkcji plazm?

Do produkcji płaskich telewizorów wykorzystuje się obecnie przede wszystkim dwie technologie - ciekłokrystaliczną i plazmową . Różnią się one nie tylko pod względem zastosowanych rozwiązań, ale przede wszystkim pod względem parametrów. Odbiorniki LCD cechuje przede wszystkim wysoki stopień luminacji obrazu oraz wygoda ustawienia. Cechami tradycyjnej technologii plazmowej są natomiast bardzo dobre odwzorowanie kolorów, głębia czerni, szeroki kąt patrzenia, wysoka trwałość i odporność na uszkodzenia mechaniczne ekranu oraz szybki czas reakcji matrycy, skutkujący brakiem tzw. efektu smużenia. W tych kategoriach odbiorniki plazmowe wciąż dystansują telewizory LCD. Ciągły postęp technologiczny przyczynił się dodatkowo do znacznej poprawy bilansu energetycznego odbiorników wykonanych w tej technologii. Przełom zawdzięczamy inżynierom z firmy Panasonic, którym udało się udoskonalić dotychczasowe rozwiązania. Efektem prac jest technologia NeoPDP.



W wyniku zmian konstrukcyjnych technologia NeoPDP może poszczycić się szeregiem zalet. Są to m.in.:

o zmniejszony o 50% pobór energii (w porównaniu z tradycyjną technologią plazmową)
o dwukrotnie większa jasność w stosunku do klasycznych plazm
o niezwykle płaski ekran – w najbardziej zaawansowanych modelach grubość ekranu to zaledwie 1 cal, w prototypach nawet 8,8 mm

Dodatkowo, w zależności od serii, wybrane modele wyposażone są w: o bezprzewodowy system transmisji Wireless HD
o aplikację Viera CAST (telewizor zintegrowany z wybranymi serwisami internetowymi)
o technologię 600 Hz (zastosowana po raz pierwszy , zapewnia doskonałą reprodukcję ruchu i powoduje mniejszą aktywność powiek, a co za tym idzie mniejsze zmęczenie oczu oglądających)



Dotychczas postęp w jakości obrazu wiązał się nierozłącznie z coraz większym poborem prądu. Obowiązywała prosta zasada – im większa liczba pikseli, tym większa konsumpcja energii (model z rozdzielczością Full HD miał o wiele wyższe koszty użytkowania niż jego odpowiednik wyposażony w rozdzielczość HD Ready). Za cel postawiono sobie zatem wypracowanie takich rozwiązań technologicznych, aby zachowana była jak najwyższa jakość obrazu przy jednoczesnym obniżeniu poboru prądu.

NeoPDP oferuje znakomitą jakość wyświetlanych treści w połączeniu z wysoką wydajnością pobieranej energii. Powyższy efekt został osiągnięty poprzez wykorzystanie nowych materiałów, które pozwoliły poprawić efektywność wyładowań. Nowa struktura komórek – większa powierzchnia fosforu uzyskana poprzez zwężenie żeberek rozgraniczających (Rys. 2) – zapewni większą jasność ekranu. Dzięki temu udoskonaleniu obraz będzie się dobrze prezentował również w pomieszczeniu o silnym nasłonecznieniu. Ponadto zastosowanie nowej metody sterowania obwodami umożliwiło znaczne ograniczenie strat energii.



Obecnie technologia NeoPDP wykorzystana została w odbiornikach telewizyjnych o przekątnej od 42 cali (seria G10 dostępna w sprzedaży na terenie Polski). Ich cechą szczególną jest kontrast dynamiczny 2 000 000:1, najwyższa dostępna do tej pory rozdzielczość ruchomego obrazu 1080p (przy scenach dynamicznych nie występuje utrata jakości obrazu) oraz poprawa bilansu energetycznego przy zachowaniu dotychczasowej jasności ekranu. Innym przykładem zastosowania technologii NeoPDP są niezwykle eleganckie, 50-calowe telewizory, mające w przekroju zaledwie około 8,8 mm . Obecnie są to modele prototypowe, które w sklepach dostępne będą prawdopodobnie w przyszłym roku.

Płaska konstrukcja daje użytkownikom prawdziwą swobodę w konfiguracji urządzenia (montaż odbiornika na ścianie lub podwieszenie go pod sufitem). Dodatkowo nowoczesny, bezprzewodowy system transmisji Wireless HD może zapewnić prawdziwą swobodę w aranżacji wnętrza. Brak długich kabli, transmisja danych bez zakłóceń i pogorszenia ich jakości w zasięgu ponad 10 m oraz kompatybilność z urządzeniami różnych marek to niespotykana do tej pory wygoda użytkowania.

Dzięki usłudze Viera CAST można za pomocą jednego pilota zdalnego sterowania i łatwego w obsłudze menu wyświetlanego na ekranie przenieść się w świat multimediów internetowych, by sprawdzić tam prognozę pogody, na bieżąco kontrolować notowania akcji (Bloomberg), przeglądać i publikować zdjęcia w popularnym serwisie foto-video Picasa czy obejrzeć film na YouTube. Najnowsza odsłona technologii plazmowej wyposażona została w wiele ekologicznych rozwiązań. Przyjazność dla środowiska wynika z obniżenia poziomu zużycia energii oraz samej konstrukcji cienkich paneli (ulepszona struktura komórek zapewnia lepsze wykorzystanie energii).



Technologia NeoPDP zapewnia nie tylko szeroki kąt widzenia, wielowymiarowy obraz (niezwykle wysoki współczynnik kontrastu) oraz niezwykle wysoką rozdzielczość ruchomego obrazu. Za jej cechę szczególną można uznać połączenie energooszczędności z wysokim stopniem luminacji. Poza tym, można pokusić się o stwierdzenie, że telewizor, który ma zaledwie między 8,8 mm a 2,5 cm grubości to nie tylko funkcjonalny sprzęt elektroniczny, ale również atrakcyjny element wystroju pomieszczenia. Futurystyczna linia telewizora idealnie wkomponuje się w designerskie wnętrza.

Ceny modeli dostępnych w Polsce – seria G10 – wahają się w przedziale 6000-8500 PLN. Cena modeli, które wejdą do sprzedaży w najbliższym czasie, nie jest jeszcze znana. Mówi się o kwotach rzędu 6000 USD.

centrumdobregoobrazu.pl
Rosja - czas na przebudzenie?
środa, 15 listopad 2006r. Artykuły

Rosja zawsze miała opinię uśpionego kolosa, który czasami się budzi. Wygląda na to, że jesteśmy świadkami takiego przebudzenia – tym razem gigant ze wschodu ma aspiracje do stania się nowym mocarstwem technologicznym. Chociaż dotyczy to w dużej mierze informatyki, o czym świadczą poniższe przykłady, zmiany obejmują szereg innych dziedzin techniki, w tym elektronikę oraz technologie półprzewodnikowe.

Wraca moda na inwestowanie w centra rozwoju i produkcji elektroniki. Przykładem jest Zelenograd – "dolina krzemowa" powstała przed latami w ówczesnym ZSRR. Obecnie, oprócz Moskiewskigo Instytutu Technologii Elektronicznych (MIET), który ma w Zelenogradzie swoją siedzibę od ponad 40 lat, można tam znaleźć oddziały Freescale Semiconductor, Mentor Graphics czy też 74ze – firmy działającej na rynku projektowania układów i systemów na zlecenie. W wyposażenie swojej nowej fabryki w Zelenogradzie zainwestowała również firma Mikron – jeden z czołowych rosyjskich producentów układów scalonych. Produkcja układów w technologii 0,18μm rusza pod koniec tego roku. Co pewien czas wraca również pomysł wskrzeszenia wytwórni półprzewodników w Angstrem, która była prawdziwym skarbem byłego ZSRR. Jedną z możliwości jest sprzedaż większościowych udziałów w wytwórni inwestorowi prywatnemu za cenę około 180 mln dolarów. Z kolei w Sankt Petersburgu, który ma szansę stać się rosyjskim centrum nowych technologii, telekomunikacyjny gigant Systema zaoferował wsparcie dla obliczonego na półtora miliarda dolarów planu modernizacji infrastruktury telekomunikacyjnej miasta. A są to tylko nieliczne ze zmian, które zachodzą za naszą wschodnią granicą.

Fundament ludzki
Siłą Rosji był zawsze olbrzymi potencjał ludzki. Pomimo problemów finansowych systemu edukacyjnego, rosyjskie wyższe uczelnie techniczne opuszcza co roku około 200 tys. absolwentów, czyli mniej więcej tyle samo, co w przypadku Stanów Zjednoczonych czy Indii (wg BusinessWeek online). Dla porównania w Polsce liczba ta jest dziesięciokrotnie niższa. Z trzech wymienionych wcześniej państw Rosja charakteryzuje się jednak najmniejszą populacją (w porównaniu do Indii jest to aż pięciokrotnie mniej). Już sama liczba absolwentów, którzy mają być jednym filarów nowej potęgi technologicznej, jest imponująca.

Rosja, która zawsze mogła poszczycić się świetnymi matematykami, kształci doskonałych programistów, których zazdrości im cały świat. Do tego dochodzą oczywiście stosunkowo niskie koszty pracy – jak podaje Alexis Sukharev, prezes rosyjsko-amerykańskiej firmy programistycznej Auriga, średnie roczne zarobki programisty w Moskwie to około 12 tys. dolarów. Choć jest to nadal więcej niż w przypadku Indii, wymieniona kwota jest zarazem kilkakrotnie mniejsza niż w Stanach Zjednoczonych. Według ocen firm amerykańskich, które zdecydowały się na rozwój swojego oprogramowania w Rosji, decyzja o przeniesieniu produkcji pozwoliła im zaoszczędzić około 60% sumarycznych jej kosztów. Nie może więc dziwić fakt, że nasi wschodni sąsiedzi zajmują trzecie miejsce, po Indiach i Chinach (do których jeszcze jednak im sporo brakuje), na liście krajów, które są największymi zleceniobiorcami w zakresie outsourcingu tworzenia oprogramowania. W przypadku Rosji wartość eksportowanego oprogramowania wzrasta w ostatnich latach bardzo szybko. W roku 2000 wynosiła ona zaledwie 120 mln dolarów, podczas gdy w ubiegłym był to już miliard dolarów. Według prognoz Leonida Reimana, rosyjskiego ministra informatyki i telekomunikacji, może ona w tym roku sięgnąć poziomu dwóch miliardów.

LCD TV ? Naturalnie !

Jesienią tego roku japoński koncern Matsushita Electronics otworzył w Kalingradzie zakłady produkcyjne telewizorów LCD. Są w nich, jako pierwsze w Rosji, montowane płaskie telewizory ciekłokrystaliczne, których przyszłoroczna produkcja ma wynieść 250 tys. egzemplarzy. Komponenty do produkcji, w tym panele, sprowadzane są z Japonii. Matsushita Electronics jest właścicielem m.in. marki Panasonic, pod którą jesienią zostały wprowadzone na rynek telewizory plazmowe VIERA z serii PZ600 o rekordowej przekątnej ekranu wynoszące 103 cale (na zdjęciu). Rozdzielczość obrazu wynosi 1920 na 1080 pikseli, co jest standardem HDTV. Telewizory wytwarzane są w fabryce firmy w Brazylii, która była inwestycją powstającą równolegle z rosyjską wytwórnią LCD TV.

Podróże kształcą
Wszystko to jednak nadal mało w porównaniu z dziesiątkami miliardów dolarów, które Rosja zarabia co roku na sprzedaży swoich surowcach mineralnych. Kraj posiada około 20% światowych zasobów ropy naftowej i 35% zasobów gazów naturalnych (wg Schroders). Opisany wcześniej przykład produkcji oprogramowania został wybrany nieprzypadkowo. Wiecznie zależni od niestablilnych rynków towarowych Rosjanie od dłuższego czasu patrzyli z zazdrością m.in. na Indie i tamtejszy przemysł informatyczny. Hindusom pozazdrościł sam prezydent Władimir Putin, na którym podróż do Indii pod koniec 2004 roku i odwiedzone centrum produkcji oprogramowania w Bangalore zrobiły na tyle duże wrażenie, że podobnie, jak niegdyś Piotr I w wyniku europejskich wojaży przystąpił do reformowania swojego imperium, tak teraz on, zaraz po powrocie z Indii, przystąpił do inicjowania zmian mających na celu przeobrażenie Rosji w nową technologiczną potęgę.

Jednymi z targów branży elektronicznej (podzespoły, produkcja elektroniki, itp.), które warto odwiedzić, są moskiewskie Expo Electronica. W zeszłym roku ich uczestnikami było ponad 30 tys. osób, a targi zgromadziły ponad 500 wystawców. Najbliższa ich edycja odbędzie się w dniach 25-28 kwietnia 2007 roku. Informacje po angielsku na stronie expoelectronica.ru/eng/.

Poparcie władz ucieszyło w szczególności eksporterów oprogramowania, którzy praktycznie od zawsze musieli borykać się z przestarzałym ustawodawstwem i olbrzymią biurokracją. Przykładem jest zwrot podatku VAT za eksportowane oprogramowanie, który w praktyce był prawie niemożliwy do odzyskania. Znacznie ważniejszą z inicjatyw rządowych zainspirowanych przez prezydenta był jednak program budowy parków technologicznych. Zakłada on budowę siedmiu takich obiektów, które, jak mówi Reiman, mają przyczynić się do podniesienia innowacyjności, wydajności i konkurencyjności rosyjskiej gospodarki. Jak podaje Interfax, w czerwcu bieżącego roku Bank Światowy utworzył specjalną linię kredytową o wartości 100 mln dolarów, która ma służyć dofinansowaniu budowy wymienionych parków. Przynajmniej cztery z nich mają być gotowe do 2010 roku – znajdą się one w leżącym 125 km na północny-wschód od Moskwy mieście Dubna, które znane jest ze Zjednoczonego Instytutu Badań Jądrowym, Dolnym Nowogrodzie - trzecim co do wielkości mieście Rosji, Nowosybirsku – największym mieście Syberii oraz Sankt Petersburgu. W budowę ostatniego z nich, jak podaje Reiman, Rosja otrzymała już 20 mln dolarów. Park technologiczny, który powstaje tam na bazie Stanowego Uniwersytetu Telekomunikacji, zdążył już przyciągnąć zainteresowanie m.in. ze strony firmy Google. Twórcy najpopularniejszej wyszukiwarki internetowej rozważa ustanowienie tam swojego oddziału po 2008 roku.

Specjalne strefy ekonomiczne
Idąc za przykładem z Indii, gdzie wsparcie rządu miało decydujące znaczenie dla sukcesu gospodarczego, w Rosji stworzono siedem specjalnych stref ekonomicznych, które mają przyciągnąć inwestycje z obszaru nowych technologii. Strefy te znajdują się głównie w okolicach większych miast i od nich biorą swoje nazwy – są to Sankt Petersburg, Dubna, Zelenograd, Elabuga, Lipsk, Tomsk i Kaliningrad. Firmy inwestujące w strefach mogą liczyć, jak to ma miejsce na całym świecie, na ulgi podatkowe, jak też celne, gdyż towary importowane do produkcji w specjalnych strefach ekonomicznych zwolnione są z opłat granicznych. Firmy, które lokują swoje siedziby w strefach są zwolnione są także z podatków nieruchomości przez 5 lat.

TABELA 1. Specjalne strefy ekonomiczne w Rosji
Dubna
Elabuga
Kalingrad
Lipsk
Sankt Petersburg
Tomsk
Zelenograd

Aby skorzystać jednak z wszystkich wymienionych dobrodziejstw, firmy muszą spełnić szereg wymagań, do których należy między innymi konieczność zainwestowania w rozwój co najmniej 10 mln euro w ciągu 5 lat działalności. Może to okazać się potencjalnym ograniczeniem – nie wiadomo również, czy zmniejszenie podatku z 26% do 14%, który obowiązuje w specjalnych strefach ekonomicznych, zadowoli potencjalnych inwestorów. W przypadku analogicznych stref w Stanach Zjednoczonych czy Szwajcarii muszą oni bowiem odprowadzać jedynie podatek w wysokości 5%.

Tym, czym Rosja na pewno nie zachęca zachodnich i rodzimy inwestorów jest wysoki poziom przestępczości, w tym także komputerowej. Poza świetnymi programistami Rosja posiada bowiem cała armię hakerów. Tym niemniej, stojący na czele rosyjskiego Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego i Handlu, Yuri Zdanov odpowiedzialny m.in. za specjalne strefy ekonomiczne, twierdzi, że swoje miejsce w tych parkach technologicznych chcą mieć również tacy potentaci jak Boeing, Cisco czy IBM. Bardzo możliwe, że zadomowi się tam również Intel, który, wg danych firmy, na przestrzeni ostatnich 10 lat odnotował w Rosji wzrost zaangażowania na poziomie tysiąca procent! Obecnie Intel posiada w Rosji ośrodek badań i rozwoju w Sarov oraz centra rozwoju oprogramowania w Sankt Petersburgu, Nowosybirsku i Dolnym Nowogrodzie. Ciekawostką jest zakup przez Intela firmy Elbrus, dawnego centrum mikroelektronicznego (patrz ramka). Na rosyjskim rynku elektronicznym są obecni również, i to w coraz większym stopniu, tacy giganci światowi jak Motorola, Dell, ale też Cadence oraz Mentor Graphics. Coraz więcej inwestują w Rosji również Siemens, STMicrolectronics, Samsung i LG Electronics.

Kto pamięta Elbrus?

Elbrus to legendarne rosyjskie centrum mikroelektroniki, gdzie od lat tworzone są procesory dla superkomputerów. To tam powstał przed laty między innymi Elbrus 2 – pierwszy radziecki superkomputer wyposażony w 10 procesorów o architekturze RISC. Elbrus, rozsławiony m.in. za sprawą prac nad procesorem Elbrus 2000 (którego działająca implementacją jest Elbrus 3m) i zatrudniający blisko pół tysiąca specjalistów, został dwa lata temu kupiony przez konkurencję zza oceanu – firmę Intel. (www.elbrus.ru)

Plan trzyletni
Podczas odbywającego się wiosną tego roku w Budapeszcie piętnastego dorocznego Międzynarodowego Forum Elektronicznego Aleksander Kurljandskij, dyrektor generalny firmy Electronintorg, powiedział, że rząd rosyjski zaaprobował trzyletni plan rozwoju gospodarki. Przewiduje się, że przyczyni się on do wzrostu gospodarki kraju w tempie powyżej średniej światowej. Zakładane jest partnerstwo między rządem a biznesem i mają zostać podjęte wysiłki zmierzające do wdrożenia nowych technologii m.in. w służby zdrowia, edukacji i rolnictwie. O ile bowiem odnotowywane są coraz większe inwestycje w IT w sektorach, takich jak telekomunikacja czy bankowość, o tyle nadal brakuje ich w poprzednio wymienionych obszarach. Jak zauważa Robert Farisch z IDC, rosyjski rynek IT jest jeszcze stosunkowo mało rozwinięty. Świadczy o tym chociażby fakt, że ponad dwie trzecie wydatków stanowią inwestycje w sprzęt, co jest charakterystyczne dla rynków rozwijających się. Usługi, według danych IDC stanowiły w 2005 roku zaledwie jedną piątą tego rynku.

Fot. 2. Leonid Reiman, minister informatyki i telekomunikacji, realizuje plany uczynienia Rosji nowoczesnym państwem i centrum rozwoju nowych technologiie-Russia
Warto wspomnieć, że Rosja jest obecnie w drugiej połowie realizacji projektu Electronic Russia, który przewidziany został na lata 2002-2010. Celem tego rządowego projektu, na którego realizację przeznaczono 2,6 mld dolarów jest zapewnienie obywatelom swobody dostępu do technologii informatycznych i telekomunikacyjnych, jak również swobody wypowiedzi i swobody dostępu do informacji. Program ma w szczególności uprościć procedury administracyjne – zgodnie z planem do 2010 roku 65% komunikacji wewnątrz urzędów i instytucji rządowych oraz 40% komunikacji pomiędzy nimi ma odbywać się drogą elektroniczną. Kolejnym punktem e-Russia jest realizacja szkoleń i zmiany w ustawodawstwie, co ma sprzyjać transakcjom w obszarze IT z udziałem obcego kapitału. W szczególności w ramach projektu realizowany jest program e-Moscow, którego celem jest integracja wszystkich realizowanych w tym mieście projektów IT. Dotyczy to np. systemu portali miejskich, kontroli ruchu drogowego i zapobiegania korkom oraz stworzenie bazy danych o mieszkańcach.

Fot. 3. Budynki MIET (Moscow Institute of Electronic Technology)Na razie w tyle
Póki co, pomimo wymienionych powyżej przykładów inwestycji, Rosja pozostaje w tyle w dziedzinie nowych technologii. Swoje zaniepokojenie tym faktem wyraził niedawno Władimir Putin, który przyznał, że niezbędne są stanowcze działania ze strony rządu, które zmierzałyby do pobudzenia tego sektora gospodarki. Jednak, jak na razie, nie padły w tej sprawie żadne konkrety.

Konkretne są za to liczby przytaczane przez rosyjskiego przywódcę. Udział Rosji w światowym rynku szeroko rozumianych nowych technologii wynosi zaledwie 0,3% do 0,8%, co jest 15-20 razy mniej, niż w przypadku Chin. W samej Rosji przemysł związany z nowymi technologiami stanowi zaledwie 6% ogółu rodzimej gospodarki, podczas gdy w przypadku Stanów Zjednoczonych, Japonii, Chin, ale też krajów Unii Europejskiej, jest on średnio dziesięciokrotnie wyższy. Putina niepokoi fakt, że niewystarczająco robi się, aby zmienić tę niekorzystną sytuację. Prezydent apelował do rosyjskich inwestorów i zarządzających firmami do wykorzystania rosyjskich osiągnięć z dziedziny lotów kosmicznych, lotnictwa, energetyki i telekomunikacji. Zaapelował również o podźwignięcie rosyjskiej ekspertyzy w dziedzinie fizyki, technologii nuklearnej, chemii, metalurgii i nauk materiałowych. Zdaniem Putina „Rosja jest w stanie połączyć siły i rozwiązać najbardziej skomplikowany problem technologiczny”. Z kolei rozwój w dziedzinie nowych technologii „mógłby spowodować szybką zmianę w strukturze i tempie wzrostu gospodarki”.

Pod koniec lata, gdy zamykany był niniejszy artykuł, rosyjski rząd prowadził z potencjalnymi inwestorami rozmowy o stworzeniu specjalnego funduszu, który przeznaczony byłby na pomoc dla nowych przedsiębiorstw z branży technologicznej. Rząd ma przeznaczyć na ten cel około 100 mln dolarów, a dalsze fundusze mają pochodzić od inwestorów krajowych i zagranicznych. Do końca przyszłego roku Reiman chce w ten sposób zebrać około pół miliarda dolarów, a docelowo zakładane jest uzyskanie miliarda dolarów. Nowe przedsiębiorstwa mają działać głownie na terenie tworzonych nowych parków technologicznych.

Wracając do IT …
Jednocześnie, co stanowi kontrast do informacji o wciąż małym udziale Rosji w światowym rynku nowych technologii, tempo rozwoju rosyjskiego rynku IT bije kolejne rekordy. Jak podaje firma IDC, jego wartość wzrosła w ubiegłym roku do 12 mld dolarów, czyli o 25% w stosunku do roku poprzedniego, a w ciągu najbliższych pięciu lat prognozowane jest jej podwojenie. Przyczyną tego, oprócz outsourcingu, jest również znaczny wzrostu wydatków konsumentów na produkty z obszaru IT i telekomunikacji – wartość rynku telekomunikacyjnego w ubiegłym roku wzrosła również o 25%, osiągając poziom 21 mld dolarów. Przyczyną jest wzrost, który na początku obecnej dekady odnotowywany był w Moskwie i Sankt Petersburgu, a obecnie rozszerza się, zdaniem Reimana, na resztę kraju. Istotną rolę powinno odegrać w tym przypadku Ministerstwo Informatyki i Telekomunikacji, które zostało niedawno utworzone, gdyż brakowało centralnej koordynacji w zakresie polityki co do tego sektora. Reiman zaznacza, że Rosja będzie koncentrować się oprogramowaniu i usługach, gdyż trudno jest konkurować na polu sprzętu z krajami dalekowschodnimi.

Pierwszy na świecie park technologiczny powstał w Stanach Zjednoczonych na początku lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Władze uniwersytetu Stanford, chcąc efektywnie wykorzystać teren będący własnością uczelni, wydzierżawiły go kilku małym firmom z obszaru high-tech, co dało początek słynnej Dolinie Krzemowej. Obecnie w Stanach Zjednoczonych jest ponad 160 parków technologicznych, w Europie jest ich około 70.

Zdaniem Reimana rosyjski rynek IT do roku 2010 może osiągnąć wartość kilkudziesięciu miliardów dolarów. Rosyjski laureat prestiżowej nagrody Ministra Roku prognozuje wręcz, że w przeciągu najbliższych 10 lat wartość eksportowanego oprogramowania ma dorównać wartości eksportowanej ropy. Choć porównanie to wydaje się być przesadzone, potencjał Rosji w tym zakresie jest duży. Wystarczy wspomnieć choćby prawdopodobnie najbardziej znanego rosyjskiego producenta oprogramowania, firmę Kaspersky Lab, która tworzy oprogramowanie antywirusowe. Z drugiej jednak strony Rosja nie może pochwalić się wieloma takimi markami, gdyż, co jest jednym z problemów rosyjskiego rynku produkcji oprogramowania, przeważają tam firmy małe, zatrudniające do dwudziestu programistów, co uniemożliwia skuteczne konkurowanie na skalę międzynarodową. Oczywiście nie umniejsza to roli Rosji jako producenta oprogramowania w ogóle.

Siła tradycji
Coraz więcej osób w Rosji zaczyna zdawać sobie sprawę z faktu, że czasy, gdy można było bazować jedynie na eksploatacji olbrzymich zasobów naturalnych, bezpowrotnie minęły i niezbędna jest dywersyfikacja gospodarki. Czy Rosja może stać się liderem na rynku high-tech? Czemu nie. Za dużym potencjałem ludzkim, wsparciem rządu, doskonałym położeniem geograficznym i faktem, że w wielu przypadkach nie ma konieczności tworzenia od podstaw nowej infrastruktury, gdyż wystarczy zmodernizować istniejącą, przemawia także tradycja. W końcu mówimy o kraju, który umieścił na orbicie pierwszego sztucznego satelitę i wysłał pierwszego człowieka w kosmos.

Marek Krajewski

Źródło: http://www.elektronikab2b...98&pop=1&page=0
LCD czy plazma?
Nie da się ukryć faktu, że na widok dużego płaskiego ekranu wielu z nas wzdycha z rozmarzeniem. Biorąc pod uwagę fakt dużych obniżek cen, jakie nastąpiły w ostatnich dwóch latach, wiele osób dochodzi do wniosku, że może czas zmienić wysłużony kineskopowiec na większy i, co tu ukrywać, ładniejszy telewizor z płaskim ekranem. Do tego wszystkiego sklepy coraz częściej kuszą ofertami korzystnych (?) kredytów rozłożonych już nawet na prawie trzy lata. Media donoszą, że poziom zakupów konsumpcyjnych Polaków jest najwyższy od lat. Widać to również w dziedzinie płaskich ekranów.

Technologie
Dawniej sprawa była bardzo prosta. Szliśmy do sklepu, oglądaliśmy telewizory i wybieraliśmy najładniej świecący, pasujący nam rozmiarem i ceną, telewizor. Oczywiście do czasu. Później pojawiły się telewizory z technologią 100 Hz, następnie panoramiczne wtedy to decyzja o zakupie telewizora przestała być prosta. Ale już wówczas pojawiło się nowe. Duże, płaskie ekrany kosztujące niemałą fortunę. Na początku wyłącznie ekrany plazmowe. Jednak w miarę upowszechniania się technologii LCD w dziedzinie monitorów komputerowych pojawiły się również telewizory oparte na tej technologii. Na początku ekrany LCD zdominowały nieduże rozmiary ekranów, ale z czasem zaczęły konkurować z telewizorami plazmowymi.

Można oczywiście założyć, że kupując telewizor nie będziemy zwracać uwagę na zastosowaną technologię wyświetlania, tylko na jakość obrazu. Niestety, nie jest to takie oczywiste, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Na początek więc kilka słów o tym, jak działają wyświetlacze obu typów.

PLAZMA Pierwsza warstwa to ekran, druga - luminofor, trzecia - świetlówka: w ekranie plazmowym każdy z trójbarwnych elementów to miniaturowa rurka wypełniona gazem – świetlówka. Po przyłożeniu wysokiego napięcia emituje światło ultrafioletowe, a ono z kolei pobudza do świecenia pokrywający rurkę luminofor, substancję, która pod wpływem niewidzialnego dla nas ultrafioletu jarzy się na czerwono, zielono lub niebiesko.

LCD Pierwsza warstwa to ekran, druga - luminofor, trzecia - ciekły kryształ: Podstawową różnicą między plazmą a LCD jest to, że piksele ekranu ciekłokrystalicznego nie świecą. Są podświetlane od środka. Każdy z pikseli składa się z trzech różnobarwnych filtrów, które nadają temu padającemu z tyłu światłu odpowiedni kolor. Ciekły kryształ dozuje ilość padającego na dany filtr światła. Działa - z grubsza rzecz ujmując - jak żaluzja. W zależności od kierunku ustawienia "listewek" (płaszczyzny polaryzacji) wpuszcza mniej lub więcej świetlnych promieni.

Standardy
Przekaz telewizyjny dzieli się na dwie kategorie. Obecnie obowiązuje standard SD (ang. Standard Definition). Jednak coraz częściej zaczyna u nas gościć nowy standard HD (ang. High Definition). Różnią się one przede wszystkim jakością obrazu, co opiera się głównie na wzroście rozdzielczości. Dla porównania parametrów obu standardów używa się często pojęcia rozdzielczość. Jednak nie jest to do końca poprawne określenie, gdyż tak naprawdę standardy różnią się rozmiarem ekranu wyrażonym w pikselach. Przyjmijmy jednak, że będziemy o tym mówić rozdzielczość. Kolejnym ważnym parametrem jest format obrazu, definiowany jako współczynnik proporcji między szerokością, a wysokością ekranu (ang. aspect ratio). Do tego dochodzi jeszcze częstotliwość wyświetlania obrazu (ang. refresh rate) oraz pojęcie sygnału z przeplotem (ang. interlaced) i bez przeplotu (ang. progressive).

Standard SD
Rozdzielczość 720 x 576 pikseli
Format 4:3 lub 16:9 (panoramiczny)
Sygnał z przeplotem
Standard HD Ready
Rozdzielczość 1280 x 720
Format 16:9
Sygnał bez przeplotu
Standard Full HD
Rozdzielczość 1920 x 1080
Format 16:9
Sygnał z przeplotem

Obraz telewizyjny składa się z poziomych linii wyświetlanych od góry do dołu. Ze względu na ograniczenia technologiczne podstawowy standard opiera się na wyświetlaniu z przeplotem, czyli najpierw są kreślone linie nieparzyste, a następnie parzyste. Taki sygnał jest podatny na efekt migotania. Sygnał bez przeplotu nie posiada tej wady, gdyż linie są wyświetlane jedna po drugiej. Obecne telewizory dokonują obróbki obrazu polegającej na usuwaniu przeplotu.

Rozdzielczość ekranu
Kolejnym bardzo ważnym czynnikiem jest rozdzielczość ekranu. Jest ona istotna o tyle, że każdy ekran posiada zdolność do wyświetlania określonej liczny pikseli, bez względu na parametry wejściowego sygnału. Z czym to się wiąże? Otóż w zdecydowanej większości przypadków telewizor zmuszony jest do dostosowania rozdzielczości sygnału do rozdzielczości ekranu (matrycy).

Przykład 1
Mamy telewizor z matrycą o rozdzielczości 1024 x 768 pikseli. Chcąc poprawnie wyświetlić standardowy sygnał 720 x 576 pikseli na całym ekranie telewizor musi dokonać skalowania obrazu w górę, czyli w poziomie zamienić 720 pikseli na 1024, zaś w pionie 576 na 768. Wiąże się to niestety z pewną utratą jakości, gdyż powiększanie obrazu polega na szukaniu nieistniejących punktów pośrednich.

Przykład 2
Mamy telewizor z matrycą o rozdzielczości 1024 x 768 pikseli. Chcąc poprawnie wyświetlić standardowy sygnał 1920 x 1080 pikseli na całym ekranie telewizor musi dokonać skalowania obrazu w dół, czyli w poziomie zamienić 1920 pikseli na 1024, zaś w pionie 1080 na 768. Tutaj również następuje pewna utrata jakości, ale polega ona jedynie na utraceniu wysokiej szczegółowości obrazu. Skalowanie w dół ma tę przewagę, że tutaj musimy się pozbyć nadmiarowej informacji, nie zaś jej poszukiwać.

Co zatem wybrać?
Nie chcę Państwa już dalej zanudzać technicznymi aspektami, a można jeszcze wiele w tej materii powiedzieć. Tak naprawdę problem sprowadza się do kilku spraw. Przystępując do wyboru telewizora z płaskim ekranem należy odpowiedzieć sobie na kilka pytań.

1. Ile możemy na taki zakup przeznaczyć?
Odpowiedź na to pytanie jest chyba oczywista.

2. W jakiej odległości od ekranu siedzimy?
Od odległości zależy w pewnym stopniu rozmiar przekątnej ekranu. Jak wiadomo, mierzy się go w calach. Od razu uczulam, że stare teorie na temat odległości od ekranu są już nieaktualne. Dobór wielkości ekranu powinniśmy uzależniać od zasobności portfela i naszych subiektywnych ocen. Należy jednak pamiętać o tym, że w telewizory plazmowe występują w rozmiarach od 37 cali wzwyż. Dla ekranów LCD takie ograniczenie nie istnieje.

3. Jakie posiadamy źródła sygnału?
Najgorzej, gdy mamy do czynienia z sygnałem z anteny naziemnej. Nowe telewizory słabo sobie radzą z takim sygnałem ze względu na występujące w nim zakłócenia. Generalnie (choć to nie reguła) lepiej sobie z tym radzą telewizory plazmowe. Podobnie w przypadku sygnału z kablówki. Lepiej jest przy telewizji cyfrowej. Tutaj LCD zaczynają radzić sobie lepiej. Najlepiej, gdy mamy do czynienia z cyfrowym sygnałem HD. Wówczas na obu rodzajach wyświetlaczy jakość obrazu będzie bardzo dobra.

4. Jak jasne mamy pomieszczenie?
W jasnych pomieszczeniach lepiej sprawdzi się ekran LCD, w ciemnych plazmowy. Oczywiście nie musi to być dogmat, ale oglądanie plazmy w nasłonecznionym pokoju może być problematyczne. LCD w ciemnym pokoju ujawni znowu wadę tych ekranów, czyli słabą czerń. Jest ona spowodowana tym, że widać podświetlenie matrycy. Pod tym kątem ekrany plazmowe są generalnie lepsze. Ale mówienie o doskonałej czerni ekranów plazmowych, nie jest prawdą. Większość z nich ma nadal spore problemy z czernią. Na chwilę obecną liderem w tej dziedzinie jest Pioneer z najnowszą serią ekranów Kuro (jap. czarny).

5. Ile osób ogląda telewizję?
Pytanie dziwne, ale w takim przypadku musimy liczyć się z tym, że na wprost ekranu siedzi jedna, dwie osoby. Reszta ogląda ekran pod pewnym kątem. W przypadku niemożności zachowania warunku patrzenia na ekran na wprost zdecydujmy się na plazmę.

6. Jaki jest charakter oglądanego obrazu?
Do oglądania animacji, telenowel, publicystyki polecam LCD. Do oglądania sportu i filmów z szybkimi scenami polecam plazmę. W telewizorach LCD mamy do czynienia ze zjawiskiem smużenia. Na chwilę obecną dopiero modele z wyższej półki cenowej radzą sobie z tym problemem zadowalająco.

7. Czy telewizor wystąpi w roli monitora komputerowego?
Zdecydowanie LCD. Plazmy nie lubią statycznych obrazów, gdyż dochodzi wówczas do utrwalania się statycznych (niezmiennych) elementów obrazu. Podjęto wprawdzie wiele działań, aby ten efekt zminimalizować, ale nadal występuje.

Podsumowanie
Wybór rodzaju telewizora jest względny, więc proszę traktować opisane wskazówki, jako sugestię. Trudno w tej dziedzinie na precyzyjne określenie, które rozwiązanie jest lepsze. Poniżej przedstawię podstawowe zalety i wady obu technologii.

LCD
Plusy
– jasny, kontrastowy obraz,
– brak efektu wypalania.
Minusy
– możliwość smużenia,
– mały kąt oglądania,
– niedoskonałe odwzorowanie kolorów.

Plazma
Plusy
– lepsze odwzorowanie kolorów,
– możliwość oglądania pod kątem,
– możliwość oglądania w zaciemnionych pomieszczeniach,
– brak smużenia.
Minusy
– możliwość wypalania statycznych elementów obrazu.

Moim zdaniem plazma świetnie sprawdzi się w kinie domowym. Dodatkowo dobrze sprawdzi się przy słabszym sygnale z anteny. Należy jednak pamiętać, aby starać się tak formatować obraz, aby wypełniać cały ekran i unikać statycznych obrazów.

LCD sprawdzi się w typowym dziennym oglądaniu. Dobrze również sprawdzi się w roli monitora komputerowego. Kibice piłkarscy powinni się jednak mocno zastanowić nad takim wyborem, ze względu na smużenie. Wprawdzie w najdroższych telewizorach efekt ten został zminimalizowany, ale za tę samą cenę kupimy dwa przyzwoite telewizory plazmowe.

Jakie firmy warto wziąć pod uwagę? W przypadku plazmy zdecydowanym liderem nadal pozostaje Pioneer, szczególnie z ostatnią serią Kuro. Niestety w parze z jakością idzie też cena. Warte rozważenia są również Hitachi, Panasonic, Philips oraz Samsung. Szczególnie ostatnie produkty Samsunga zbierają przychylne oceny. W przypadku LCD do czołówki należą produkty Sharpa, Sony, JVC.

Proszę też nie dawać się zbyt pochopnie poddawać presji sprzedawców, którzy będą twierdzić, że jak telewizor, to tylko Full HD. Wszystko zależy od sygnału, jaki będziemy oglądać. Dla osób mających do czynienia z sygnałem standardowym (w tym DVD) polecam jednak telewizory HD Ready. Dzięki mniejszej rozdzielczości skalowanie standardowej telewizji jest wydajniejsze. Jeśli ktoś ma dostęp do telewizji HD, to powinien rozważyć zakup telewizora Full HD.

Na zakończenie uwaga na temat zużycia energii. Panuje powszechne przekonanie, że telewizory LCD pobierają mniej energii. Na pierwszy rzut oka to prawda, jeśli porównujemy dane techniczne. Rzecz w tym, że pobór mocy w LCD jest stały, zaś w Plazma zależy od jasności obrazu, więc jest zmienny. Można w przybliżeniu założyć, że zużycie energii przez oba rodzaje ekranów jest porównywalne.

No cóż, pomarzyć sobie nie można...

AUTOR: Artur S.

>